Baran na drodze …

Byłem przez ponad tydzień na urlopie, nad polskim morzem. Miałem niesłychane szczęście do pogody i do małej ilości baranów na drodze. Jadąc z Krakowa w kierunku Katowic, Wrocławia, Poznania, Szczecina, raptem tylko trzech chciało mi zajechać drogę, czy wyprzedzić nie patrząc w lusterka. Wynik uważam oszałamiający i pewnie zrobili to przez nieuwagę. Nawet kiedy skończyła się „dwupasmówka” wszyscy jechali równo, z prędkością w miarę stałą, tak w granicach 100 km/h. W sumie przez ponad 1 800 km fajnej jazdy.

Baran na drodze

Już zacząłem zmieniać zdanie o polskich kierowcach, o kulturze (lub często raczej jej braku) na drodze i masz, wróciłem do małopolski… Od razu Pan z BMW musiał mnie za wszelką cenę wyprzedzić, prawie zepchnął mnie z drogi, żeby nie uderzyć czołowo w samochód jadący z naprzeciwka (zaznaczam że jechałem ze stałą prędkością). Później kolega z Alfy, dość mocno już sfatygowanej, zmieniał pasy wyprzedzając  wszystko co się da, zajeżdżając drogę VW usłyszał klakson i się zaczęło… Hamowanie na autostradzie do 20 km/h i wiezienie za sobą Pana z VW, za to że chciał zwrócić na siebie uwagę, że też jest na drodze i może ten z Alfy go nie widzi, żeby zapobiec zderzeniu. Na prawym pasie ciężarówki, a na lewym baran z Alfy jadący od 20-100 km/h, cały czas nie dając się wyprzedzić Passatowi i hamując wszystkich do 20 km/h …. Po zjeździe z autostrady jedzie Skoda Octawia, dozwolona prędkość 90 km/h, starszy Pan w kapeluszu jedzie pięćdziesiątką. Mam wolne, linię przerywaną, daję kierunkowskaz i wyprzedzam. I co?? Panu włącza się nagle chyba zablokowany gaz, przyspiesza patrząc z radością w boczną szybę… Ja hamuję żeby się schować, Pan też, w końcu nie wytrzymałem, gaz do spodu i wyprzedziłem… Pan mnie rozwalił… zobaczył, że na dachu mam antenę CB i usłyszałem że jestem chu…, ku…. i piratem drogowym. Pytam go czy zna przepisy, że jeżeli ktoś go wyprzedza to nie może przyspieszać itd. Znów mi wyjaśnił kim jestem, elegancki starszy Pan w kapeluszu…. Ale już wiem dlaczego, zwykły sfrustrowany dziad – „wydaje ci się chamie, że jak masz Mercedesa to możesz robić co chcesz… nieźle kradniesz skoro Cię na niego stać…”

A ja miałem właśnie na testach Mercedesa klasy B z nowym silnikiem diesla, którego Mercedes kupuje od Renaulta.

I się załamałem…. ten mój wypad nad morze i dobrzy kierowcy, płynnie zdążający do celu, to chyba zbieg okoliczności. A może wszyscy jechali odpocząć i byli już wyluzowani? Może zostawili swoje problemy w domach? Może jeżdżąc na miejscu, do pracy, do sklepu, urzędu, rozładowujemy swoją agresję, odreagowujemy stresy i problemy wyżywając się na innych?  Chyba tak niestety jest…

Życzę Wam i Sobie, żebyśmy nie byli baranami na drodze !!! I jak najmniej sfrustrowanych baranów, których możemy spotkać !!!

m.

4 thoughts on “Baran na drodze …

  1. Pełno takich oszołomów jeździ po naszych drogach i nie tylko w małopolsce, jestem spod Warszawy i dojazd do pracy rano, powoduje u mnie palpitacje serca. Wpychają się, zajeżdżają drogę, rzucają Ch… jakby tylko oni się spieszyli. Dramat !!! A najgorsi są kierowcy BMW, Audi i starych rupieci. Wożę przez tą agresję pałę w samochodzie i nieraz mam ochotę jej użyć.

  2. Poza tym LandRovek idź już spać, bo zaśpisz do pracy i jutro będziesz ludziom zajeżdżał drogę, wyzywał od Ch… i wymachiwał tą swoją pałką. Jeżdżę Audi i jestem kulturalny. Pozdro

  3. Pingback: Pianino

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *