Jazda próbna zakończona policyjnym pościgiem, z twarzą na masce i kajdankami na rękach

W swojej 15-to letniej pracy sprzedawcy samochodów, miałem okazję uczestniczyć w jazdach próbnych, które powodowały szybsze bicie serca, skok adrenaliny i nierzadko strach. Wyobraźcie sobie jazdę z różnymi klientami, kilka czy kilkanaście razy w tygodniu, a niekiedy i kilkadziesiąt dziennie (np. podczas Akcji Bezpieczna Zima z GOPR, gdzie nie wysiadam z samochodu przez 8 godzin, a zmieniają się kolejni kierujący).  Dodatkowo osobami których nie znacie, więc nie wiecie czego możecie się spodziewać. Nikt nie ma na czole wypisane że jest chory psychicznie, czy ma akurat ciężką depresję lub co gorsze rozdwojenie jaźni, i właśnie dziś uważa się za Sebastiana Loeba czy Roberta Kubicę 🙂

Najlepsi są „mistrzowie kierownicy” oraz – BEZ OBRAZY – niektórzy kierowcy ciężarówek i autobusów. Zaznaczam, że nie można wszystkich wrzucać do jednego wora, ale z całej masy tych zawodowych kierowców, miałem w życiu niewielu którzy dobrze jeżdżą. Może dlatego że ciężarówki są wolne, inaczej jeździ się w zakrętach? Reakcje w TIR-ach i autobusach przy niższych prędkościach, nie wymuszają tak szybkich reakcji jak w osobówkach? Nie wiem, ale z większością kolegów z tych grup zawodowych miałem stany lękowe i przed-zawałowe. A najlepsze, że prawie wszyscy mówią ile milionów kilometrów już w życiu pokonali i jakie mają wielkie doświadczenie 🙂

Często już podczas rozmowy i w trakcie podpisywania oświadczenia dot. jazdy testowej, czuję że nie będzie łatwo 🙂 I w sumie muszę Wam powiedzieć (bez przechwałek), że w 99% jestem w stanie to rozpoznać. A ten 1% zostawiam sobie na Pana, który mnie oszukał 🙂

Rok 2014, dzień jak co dzień, praca, telefony, kawa, oferty, jakieś zaległe maile. Do salonu wchodzi Pan, na oko widać że ma jakieś 45-50 lat. Podczas rozmowy zachowuje się normalnie, ma sprecyzowane wymagania, jest konkretny, wie czego chce. Miły, pewny siebie, orientuje się w motoryzacji i modelach Mercedesa. Zainteresowany klasą S. Nie będę się rozpisywał o dalszej rozmowie czy prezentacji samochodu… Z mojej strony pada zachęta do jazdy próbnej, mam testowy egzemplarz. Pan chętnie przystaje na propozycję. Podpisujemy oświadczenie, wyjaśniam zasady testów, OK wszystko rozumie, na wszystko się zgadza. Pyta ile mamy koni i jaki napęd. Mówię że benzyna V8 455 KM, stały napęd na wszystkie koła 4Matic. „SUPER!!! Właśnie taki jak mnie interesuje”. Teraz mówi, że jeździ CLS-em 350 CDi 4Matic.

Wsiadamy do samochodu w miłej atmosferze, znaleźliśmy wspólny język, żartujemy. Pan ustawia fotel, kierownicę, lusterka, zapina pas – pełna profeska, wszystko w odpowiedniej kolejności. Oddycham ze spokojem, widać że wie jak się przygotować do jazdy, jestem pewien że dobrze prowadzi, będzie OK.

TERAZ ZASTRZEGAM, PONIŻSZY TEKST JEST DLA OSÓB, KTÓRE MAJĄ UKOŃCZONE 18 LAT !!! 

 Po uruchomieniu silnika Pan spokojnie rusza w kierunku głównej ulicy. Ku mojemu zdziwieniu pada z jego ust oświadczenie (sorry za język ale cytuję prawie dosłownie, dlatego było ostrzeżenie powyżej 🙂 )  – „niech się Pan nie boi, ja już w życiu przejechałem milion kilometrów, nie miałem żadnego poważnego wypadku, a niech mi Pan uwierzy, ja zapierdalam, ale zawsze bezpiecznie, dlatego muszę mieć mocny silnik”.

No i czar prysł, już mam „mrówki” w brzuchu…

Pan wyjeżdża na główną drogę bez kierunkowskazu, przy okazji wymusza pierwszeństwo, kierowca z prawej ostro hamuje starszym Audi… Proszę Pana i przypominam, że jedziemy zgodnie z przepisami i bezpiecznie. No i odpowiedź: „Panie szanowny, muszę spróbować ekstremalnych sytuacji, czy zdążę wyskoczyć przed innymi, jak się rozpędza i przyspiesza”. Oczywiście, proszę bardzo, ale proszę to robić bezpiecznie !!! Bez słowa walnął nogą w podłogę, obudził 455 koni, po odbywdu stronach drogi wyjazdy z bocznych ulic, ze sklepów. Pan ma gdzieś o co prosiłem, ruch na drodze bardzo duży, teren miasta, a gość z nogą w podłodze zaczyna pokazywać jak potrafi (sorry) „zapierdalać”. Na pełnym gazie wskakuje na lewy pas, miga światłami drogowymi i wyprzedza na trzeciego… na podwójnej ciągłej, na dwóch przejściach dla pieszych, na dwóch skrzyżowaniach, po malowanych wysepkach, przy wjeździe i wyjeździe ze stacji benzynowej… Kończy jeszcze wyprzedzać na kolejnym przejściu dla pieszych, a że cała droga wcześniej to prosta o długości ok. 1,5 kilometra, to podczas ostatniego wyprzedzania, w terenie zabudowanym i kończąc na tych „pasach”, mieliśmy na liczniku 190 km/h!!! Grzecznie ale stanowczo proszę Pana po raz ostatni, pomijam fakt ile przepisów Pan złamał, ale 190 km/h w terenie zabudowanym, przy takim ruchu i wyprzedzając w takich miejscach, nie może być bezpieczne. I co ??? I nie odpuszcza, ciągnie do końca prostej, salon Fiata mijamy z imponującym wynikiem 220 km/h (w terenie zabudowanym off course!!!). Tego już miałem dosyć. Niestety, ale zakończyliśmy właśnie jazdę próbną, nie reaguje Pan na moje prośby, rażąco łamie Pan przepisy, narażając nas i innych na tragedię. Proszę zjechać na przystanek autobusowy i się zatrzymać, wracamy do salonu, tym razem ja prowadzę. A ten mówi do mnie – „Pan odpowiedział na moje pytanie ile trwa jazda próbna, że ja decyduję ile chcę jeździć”. Tak !!!! Ale nie w takim stylu !!! Wielokrotnie Pana prosiłem, żeby zwolnić i nie wyprzedzać w takich miejscach, Pan się nie stosuje, więc ja kończę tą jazdę, zanim komuś coś się stanie !!! Facet mija przystanek, wciska gaz i przed ostatnim skrzyżowaniem mamy już 170 na budziku. No to koniec spokojnego tłumaczenia. Natychmiast proszę zjechać na bok i zgasić silnik, wracamy do salonu. A jeżeli Pan kolejny raz zignoruje moją prośbę, dzwonię na Policję. „Dobra Panie, daj Pan spokój, co się Pan stresujesz, przecież mówiłem że zapierdalam, ale stało się coś?? Przecież jadę pewnie i bezpiecznie”.

Ręce mi opadły….. Nie mam ręcznego żeby zaciągnąć jak zwolni (w S klasie jest elektryczny, przycisk po lewej stronie kierowcy), nie będę się z nim szarpał bo wypadek mamy jak w banku. Wyjeżdżamy z całkiem ostrego zakrętu 140 km/h, i widzę dla siebie ratunek 🙂 Jest prosta, jakieś 400-500 metrów do kolejnego zakrętu (ten ma jakieś 60 stopni), mamy wolny lewy pas, przed nami kilka osobówek, jeszcze kawałek przed zakrętem na pierwszej pozycji ciężarówka z naczepą, a za nią moje wybawienie – Policja w oznakowanej KIA Ceed 😉 Teraz to już facet zwolni, jak mu puści ciśnienie to może dokończymy spokojnie jazdę. I ??? I nic !!! Wali na lewy pas i wyprzedza. OK wyprzedzi parę osobówek i się schowa przed zakrętem za tą Policją i TIR-em. Ale nie !!! Przecież on bezpiecznie jeździ !!! I na tym ostrym zakręcie, na którym nie było widać czy coś jedzie z naprzeciwka, wyprzedza i Policję i ciężarówkę. Uwierzcie mi, miny Policjantów bezcenne 🙂 A ja prawie narobiłem w gacie ze strachu 🙁

Wyjechaliśmy na kolejną dość długą prostą, na której końcu znajduje się oznakowany, ostry zakręt w prawo, takie klasyczne 90 stopni. Jak usłyszałem wyprzedzającą TIR-a „Kijankę” z włączonymi kogutami, to dziękowałem Bogu że przeżyłem i to już koniec mojej jazdy testowej. Mówię do szybkiego mistrza kierownicy obok – no to Pan zaszalał 🙂 Proszę zjechać na bok, Policja nas zatrzymuje. Ale on podjął kolejną próbę zabicia nas podczas tej jazdy, zimno stwierdził – „to niech nas dogonią (śmiech)”… Patrząc jak przed tym ostrym zakrętem, ten … nie napiszę co wtedy o nim myślałem, wjeżdża na lewy pas i wyprzedza dwie, może trzy (już nie pamiętam ze strachu) osobówki, a na samym zakręcie Autobus, zatrzymało mi się serce. I wtedy po raz kolejny w tym dniu, zobaczyłem jak za chwilę zginę z tym piratem za kierownicą.

I kolejny raz szczęście, nikt nie jechał z naprzeciwka. Pod koniec tego manewru wyprzedzania, Pan jadący Skodą Octavią z przeciwnej strony uciekł na pobocze. Miał refleks, bo zdążył kilka razy błysnąć nam „długimi” i popukać się po głowie. I powiem Wam, że w porównaniu ze wszystkim co przeżyłem chwilę wcześniej, ten uciekający poboczem „chłop” w Skodzie wydał mi się śmieszny, i chyba nawet na mojej twarzy pojawił się śmiech 🙂 Ten manewr był niczym, w porównaniu ze wszystkim, czego doświadczyłem do tej pory z tym pacjentem po mojej lewej stronie, lajcik po prostu 🙂

Teraz wiem, że uciekanie nawet bardzo mocnym i szybkim samochodem przed taką bidną policyjną Kijanką jest ciężkie. Nawet mistrz kierownicy nie dał rady 🙂 Nas blokował cały ruch na drodze, a oni świecąc i wyjąc na całe gardło swoimi megafonami, mieli luz, każdy ustępował im miejsca. Mieliśmy jeszcze kilka ciekawych manewrów, ale one były niczym w porównaniu z tymi poprzednimi. Pan dalej miał mnie w d….. i rzucał jakieś teksty, po których sam się śmiał, myśląc że oprócz mistrza kierownicy jest mega zabawnym facetem….

W końcu KIA wyskoczyła na lewy pas, nas wyhamowały ciężarówki (ta przed nami i ta z naprzeciwka zatrzymały się do zera). Ja po zatrzymaniu zgasiłem samochód i zabrałem klucz, odblokowałem zamki. Po ułamku sekundy byliśmy wyciągani z samochodu przez odważnych 🙂 niebieskich. Ja nie stawiałem oporu, rajdowiec trochę się szarpał, zaczął grozić co on im tam nie zrobi itd. Jeden z Panów z drogówki całkiem dobrze mnie zna, więc po chwili już bez kajdanek, paliłem papierosa odprężony na poboczu. A szaleniec z mojej jazdy próbnej, jak usłyszał co mu za te wszystkie manewry grozi, powiedział że samochód jest Mercedesa i to my płacimy 🙂 Tu był wcześniej komentarz ale go usuwam… 🙂 Został sprawdzony w bazie danych, i okazało się że już wcześniej stracił prawo jazdy za podobne wyczyny. Zdał ponowny egzamin i dokładnie miesiąc wcześniej odebrał nowe prawko. Na szczęście wszystkie manewry, które w pościgu za nami widziała Policja, wystarczyły żeby zabrać mu prawo jazdy na nowo. Gość jak zobaczył alkomat to zaczął „chuchać” w ręce, na co Policjant powiedział mu, że i tak zaraz wszystko wyjdzie. I wyszło mu zero, po czym z dumą stwierdził, że wczoraj miał taką imprezę, że to jakiś cud że było 0,00… Jakim trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby tak się zachowywać??? Osobiście jestem za tym, żeby takim piratom drogowym zabierać prawo jazdy dożywotnio, weź tu traf na takiego jak wyprzedza na zakręcie przy prędkości 140 km/h. Aż się boję myśleć….

Do salonu wróciłem już sam, klient zostawił komórkę w swoim samochodzie, więc zadzwoniłem mu po Taxi i odjechałem. Mam wielką nadzieję, że już nigdy nie trafię na takiego gościa. Oczywiście obowiązuje ochrona danych osobowych, więc nie mogę ujawnić imienia i nazwiska mistrza głupoty, ale jak kiedyś zobaczycie na drodze pędzącego wariata w czarnym Mercedesie CLS-ie, z tablicami rejestracyjnymi z województwa podkarpackiego (oczywiście nie ma pewności że to ten sam), to uważajcie, Pan jest niebezpieczny !!!

Pozdrawiam Was i życzę, żebyście go nigdy nie spotkali na swojej drodze. Maciek

PS. Odświeżyłem sobie te traumatyczne przeżycia, więc idę się napić czegoś mocniejszego, bo chyba dziś nie zasnę…

35 myśli na “Jazda próbna zakończona policyjnym pościgiem, z twarzą na masce i kajdankami na rękach”

  1. Michał - automotiveblog.pl

    Niestety takich idiotów nie brakuje w naszym kraju. Podróżując sporo samochodem, najbardziej boję się właśnie takich typów i pijanych kierowców, którzy myślą, że są mega pro na drodze. W ich mózgach może jest jakaś miazga lub pustka, która sprawia że myślą oni, że jedynie ryzykują rozbicie swojego auta. Dla mnie to ryzyko utraty życia.

    1. Michał dlatego ja uważam, że w Polsce zamiast rozstawiać kolejne fotoradary tylko dla zarobku Państwa, lepiej wysłać na ulice nieoznakowane radiowozy. I pouczyć Policjantów, żeby nie czepiali się jak ktoś kończąc wyprzedzanie zahaczy o podwójną ciągłą, tylko żeby takich właśnie idiotów powodujących zagrożenie czyjegoś życia tępić i zabierać im prawa jazdy.

    1. Julek pracę mam ciekawą to prawda, czasami niestety zdarzają się stresujące sytuacje, na szczęście jest ich niewiele 🙂 A temu Panu miałem ochotę coś zrobić 🙂 Niestety praca oraz sytuacja na to nie pozwoliły, i cieszę się że nie zrobiłem niczego głupiego, jakoś udało się powstrzymać. Tylko jak sobie przypomnę to wydarzenie, to niestety klnę na gościa ile wlezie, ale tłumaczę sobie że chyba każdy by tak zareagował 🙂

  2. Dajcie spokój, ale czubek, a najgorsze że pełno takich jeździ po naszych ulicach i najbardziej chamscy są Ci z BMW, takie bezmózgie dresy

    1. Gregor różne ludzie mają doświadczenia, fakt jest taki że na polskich drogach jest sporo piractwa i zawiści. Wydaje mi się że to mniej zależy od marki samochodu, a bardziej od charakteru, wychowania, poziomu stresu czy nawarstwienia różnych życiowych problemów. I niestety wielu z nas nie potrafi rozładować stresu inaczej. To oczywiście moja opinia 🙂

  3. Yyy twoja historia jest słaba, na byle której prostej wyciągasz kluczyk z stacyjki i tyle. Silnik gaśnie i chłop może co najwyżej hamować, hamulec będzie działał dalej. I po co, pozwalanie na dalszą jazdę?

    A to pseudo ostrzeżenie, po szaleńczym kawałku jazdy?

    Mało wiarygodne

    1. Witaj, jestem przekonany że inaczej byś mówił, gdybyś tam siedział jako pasażer 😉 I nie był to jak piszesz „kawałek szaleńczej jazdy”, tylko kilkanaście kilometrów bardzo szybkiej i niebezpiecznej jazdy. Mało wiarygodne dla Ciebie? Cóż, nie mnie to oceniać, masz prawo mieć inne zdanie 🙂 Chociaż, nie dziwię się że nie wierzysz, skoro piszesz że na byle prostej można wyciągnąć klucz i silnik gaśnie, po czym gość może hamować 🙂 To chętnie wyjaśnię. Mercedes klasy S z automatyczną skrzynią biegów (oraz inne samochody z elektronicznym kluczem) mają blokadę. Powoduje ona, że dopóki nie zatrzymasz samochodu do „zera”, to nie wyciągniesz klucza ze stacyjki, właśnie po to żeby nie zgasł silnik. To dla bezpieczeństwa. Wyobrażasz sobie kłótnię w samochodzie? Nagle ktoś wyciąga podczas jazdy klucz, a Ty jesteś przed przejazdem kolejowym albo co gorsze właśnie wyprzedzasz ciężarówkę „na styk” przed nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem? To kierowca decyduje kiedy zatrzymać samochód i kiedy zgasić silnik, logiczne – bo ma w ręce kierownicę i pedały pod nogami…. I aż się boję myśleć, co mógłby ten Pan zrobić, gdyby nie ta Policja na drodze. Nie powiesz mi że taka jazda jest normalna, a ją ją zinterpretowałem w jakiś dziwny sposób. Chyba 190 km/h w terenie zabudowanym (MIASTO !!! nie wieś z jednym skrzyżowaniem, bez ruchu i w lesie) gdzie jest kilka skrzyżowań, wyprzedzanie na nich „na trzeciego”, wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i na zakrętach, na których nie widać czy coś jedzie z naprzeciwka, chyba normalnym i odpowiedzialnym zachowaniem nazwać się nie da… Pozdrawiam Maciek

        1. Sysak, oczywiście że jest 🙂 Tylko w samochodach testowych używamy klucza. Przycisk ze stacyjki (Start/stop) jest przez nas deponowany w sejfie (mówię o naszym salonie), dlaczego? Z tej prostej przyczyny że notorycznie nam ginęły, np. w samochodach na salonie w zeszłym roku skradziono ich kilka… Poza tym mając taki system w samochodzie musiałbym wyskoczyć z niego z kluczem lub go wyrzucić przez okno. A i tak nic by to nie dało 🙂 Zgodnie z przepisami, samochód nawet po wyrzuceniu klucza nie zgaśnie. Chodzi tu o względy bezpieczeństwa (nawet potencjalnego złodzieja 🙂 ), żeby np. nie zgasł na przejeździe kolejowym czy podczas manewru włączania się do ruchu. Kierowca startuje, z boku rozpędzona ciężarówka, a samochód nagle gaśnie i tragedia gotowa. Teraz te systemy działają tak, że dopiero po zgaszeniu silnika nie da się go ponownie uruchomić bez klucza w pobliżu. Jak widzisz, w ruchu na nic by mi się ten system przydał. Prawda jest taka, że nie mamy w salonach takiej możliwości żeby zakończyć taką jazdę. Musielibyśmy samochody przerabiać jak do nauki jazdy, wtedy mógłbym sam wyhamować. Inaczej bezpiecznie nie da się niestety zrobić niczego. Pozdrawiam Maciek

    2. Nie zawodowy kieroca

      Kierowca, skoro dla Ciebie taka jazda jest normalna, i w ogóle to wcale nic wielkiego się nie stało, to znaczy że jesteś taki sam jak ten gość z jazdy próbnej. I tzreba się Ciebie bać na drodze bo jesteś niebezpieczny. Obysmy się nigdy nie spotkali… STOP WARIATOM DROGOWYM !!!

  4. Powiem tak: Ja już w życiu przejechałem milion kilometrów, nie miałem żadnego poważnego wypadku, a niech mi Pan uwierzy… 😉

    To powyżej to nie żart, to prawda, ale uważam, że nie można wszystkich kierowców zawodowych wrzucać do jednego worka.
    Jazda osobówką, w porównaniu do jazdy ciężarówką to jak porównanie wczasów do pracy na kopalni, na samym przodku 😉

    Podam taki przykład. jadąc osóbką musisz mieć oczy dookoła głowa, obserwować lusterka, to oczywiste jasne.

    Natomiast jadąc ciężarówka – wąską drogą, musisz obserwować nie tylko co dzieje się w lusterkach za autem, z boku auta, ale jeszcze co dzieje się nad autem, czy wystające konary drzew nie urwą Ci paki.
    Gdy za bardzo zbliżysz się do prawej strony to wystające gałęzie urwą ci pakę, gdy zbyt bardzo zbliżysz się do lewej strony, to bardzo łatwo możesz stracić lusterko, mijając się z inną ciężarówką.
    Duża ciężarówka zajmuje prawie cały prawy pas wąskiej drogi. Trzeba lawirować pomiędzy gałęziami a lusterkami z lewej strony, czasami przez wiele kilometrów.

    Dlatego jadąc ciężarówką trzeba być cały czas wyjątkowo skoncentrowanym. Jazda osobówką w porównaniu do jazdy ciężarówką to wypoczynek.
    Oczywiście nie zwalnia to zawodowych kierowców od przestrzeganie przepisów. Powinni świecić przykładem ,a nie świrować 🙂

    1. Trucker oczywiście masz rację, nie twierdzę że macie prostą i łatwą pracę, ja na pewno nie chciałbym się z Wami zamienić. Piszę tylko o swoich doświadczeniach, a ja z zawodowymi kierowcami miałem wiele ciekawych sytuacji i odnosiłem takie wrażenie, że po całych latach jazdy wielką ciężarówką trochę nerwowo prowadzą osobówkę. Żeby obrazowo powiedzieć o co mi chodzi, to tak jak kierowca wsiądzie pierwszy raz po latach jazdy samochodem bez wspomagania do modelu który je ma. Wkłada większą siłę w kierowanie (z przyzwyczajenia) i jego manewry są nieskoordynowane. Jak pojeździ trochę ze wspomaganiem, to już nie powoduje u niego trudności. I pewnie tak samo jest z Truckerami czy kierowcami autobusów. A może ja akurat miałem takie szczęście, trafiając na nerwowo prowadzących zawodowych kierowców? Nie wiem, tak po prostu było. Oczywiście też nie chcę filozofować i wypowiadać się na temat Twojej pracy, zaznaczam pracy o której wiem niewiele, ale mając okazję jeździć parę razy Mercedesem Actrosem MP3 i MP4 (to ten najnowszy), to już chyba nie tak całkiem praca na kopalni 🙂 Na pewno lekko nie macie, ale te wszystkie nowe systemy zapobiegające przekraczaniu swojego pasa, kamery likwidujące martwe pola, aktywne tempomaty itd… chyba znacznie ułatwiają pracę. Pozdrawiam Cię serdecznie, dziękuję także, że m.in. dzięki Tobie mam jedzenie w sklepie i życzę szerokiej i bezpiecznej drogi 🙂 Maciek

    1. Mohicanin nie złapałeś kontekstu wypowiedzi 🙂 Wcześniej napisałem „Pan w Skodzie”. Nie obrażam nigdy nikogo, a już tym bardziej za to że jeździ Skodą, Fordem, Fiatem i jakąkolwiek inną marką. I nie jestem żadnym Jaśnie Panem Wielmożą, więc proszę nie obrażaj mnie. Poza tym mam swoją teorię co do klientów którzy kupują samochody. I wiem że w większości tańsze nowe auta, są okupione przez ludzi ciężką pracą i niejednokrotnie odkładaniem na nowy samochód latami, więc tym bardziej takich ludzi szanuję. Dla nich zakup nowego samochodu w naszym kraju jest wydarzeniem życia, więc nie wkładaj mi w usta czegoś, czego nie miałem na myśli. Poniżej dla Ciebie wyjaśnienie ze słownika – słowa „chłop”. Maciek

      Potocznie chłop – Słownik:
      » Jegomość.
      » Koleś.
      » Osobnik.
      » Rolnik.
      » Mąż.
      » Chłopiec.
      » Mężczyzna.
      » Farmer.
      » Facet.

    2. Czytam bloga regularnie, bardzo dobre teksty, można się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć, gratuluję !!! No i jak wszędzie w końcu się ktoś znajdzie kto zacznie obrażać, przykre to. Pisz dalej, a Panu Mohicaninowi życzę czytania ze zrozumieniem i większego luzu w życiu. Pozdrawiam

      1. Dziękuję 🙂 Ja się nie obrażam, każdy może wyrazić u mnie swoje zdanie, dlatego też nie kasuję żadnych komentarzy tylko staram się odpowiadać. Pozdrawiam i Ciebie i Mohicanina 🙂

  5. king bruce lee karate miszcz

    Zabranie prawa jazdy takiemu … nic nie da bo bez prawa jazdy też może wsiąść i jechać powinni zrobić jakieś czytniki na prawa jazdy w autach i bez tego nie odpalisz auta, bo tak to nie wiele zmienia bo dostanie 500 zł mandatu i nic po za tym, także bez sensu.

    1. Powiem szczerze ciekawe rozwiazanie 🙂 Tylko jak znam nas Polaków, to ktoś zrobi takiego chipa żeby oszukać system. Chyba cieżko znaleźć sposób żeby był w 100% pewny w naszym kraju. Ale od czego jest głowa, trzeba myśleć. Pozdrawiam Maciek

  6. Kurcze nie macie w tych testowych samochodach nic takiego jak wyprowadzone odciecie zaplonu gdzies w schowku pasazera? W audi jest tryb serwisowy, w ktorym auto traci 90% mocy, to samo na pewno jest w meśkach. Az dziwne, ze podejmujecie takie ryzyko…
    A koles powinien byc zbanowany na dalsze jazdy probne we wszystkich salonach

    1. Klimass niestety nie stosujemy takich rozwiązań, nie są dopuszczone przez producenta, a jazda z podpiętym testerem od strony kierowcy i ciągnącymi się kablami byłaby niewygodna i chyba śmieszna. Poza tym gdyby klient zapytał „po co to?” i usłyszał że dla odłączenia mocy gdyby ktoś przesadzał, wydawałaby się trochę obraźliwe. Napisałem w blogu że takie sytuacje ja ta są marginalne, choć dosyć często zdarza się trafić na klientów którzy jadą bardzo szybko czy niebezpiecznie, jednak zawsze udawało mi się rozmową spowodować zmianę ich zachowania. Mamy w samochodach zamontowany GPS i mogę zawsze zadzwonić do centrali żeby odłączyła zapłon. Najpierw próbowałem Pana prosić, później już nakazywałem. Widząc jak jedzie, nie zdecydowałem się na odłączanie zapłonu przy prędkościach od 120-220 km/h, przy jego manewrach mogło to mieć raczej opłakane skutki. Pozdrawiam

  7. Trzeba było od razu dzwonić po Policję, całe szczęście że trafił się patrol po drodze, ale mogło go nie być. Za takie manewry facet powinien posiedzieć chociaż kilka tygodni, wtedy może by się następnym razem zastanowił.

  8. Tak się zachowują prymitywne gamonie którymi żądza tylko instynkty i adrenalina. Taki człowiek nie myśli o konsekwencjach tylko żyje chwila i tyle. Myślę, że to się bierze z elementarnych braków w wychowaniu i wykształceniu. Nie mam tu na myśli tytułów naukowych ale wykształcenie drogowe. Nikt takiego delikwenta nie nauczył żyć w drogowym ekosystemie. On jest jak zator w żyle, jak bolący żylak, jedyne co można z takim zrobić to wyciąć chwasta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *