Jazda próbna zakończona policyjnym pościgiem, z twarzą na masce i kajdankami na rękach

W swojej 15-to letniej pracy sprzedawcy samochodów, miałem okazję uczestniczyć w jazdach próbnych, które powodowały szybsze bicie serca, skok adrenaliny i nierzadko strach. Wyobraźcie sobie jazdę z różnymi klientami, kilka czy kilkanaście razy w tygodniu, a niekiedy i kilkadziesiąt dziennie (np. podczas Akcji Bezpieczna Zima z GOPR, gdzie nie wysiadam z samochodu przez 8 godzin, a zmieniają się kolejni kierujący).  Dodatkowo osobami których nie znacie, więc nie wiecie czego możecie się spodziewać. Nikt nie ma na czole wypisane że jest chory psychicznie, czy ma akurat ciężką depresję lub co gorsze rozdwojenie jaźni, i właśnie dziś uważa się za Sebastiana Loeba czy Roberta Kubicę 🙂

Najlepsi są „mistrzowie kierownicy” oraz – BEZ OBRAZY – niektórzy kierowcy ciężarówek i autobusów. Zaznaczam, że nie można wszystkich wrzucać do jednego wora, ale z całej masy tych zawodowych kierowców, miałem w życiu niewielu którzy dobrze jeżdżą. Może dlatego że ciężarówki są wolne, inaczej jeździ się w zakrętach? Reakcje w TIR-ach i autobusach przy niższych prędkościach, nie wymuszają tak szybkich reakcji jak w osobówkach? Nie wiem, ale z większością kolegów z tych grup zawodowych miałem stany lękowe i przed-zawałowe. A najlepsze, że prawie wszyscy mówią ile milionów kilometrów już w życiu pokonali i jakie mają wielkie doświadczenie 🙂

Często już podczas rozmowy i w trakcie podpisywania oświadczenia dot. jazdy testowej, czuję że nie będzie łatwo 🙂 I w sumie muszę Wam powiedzieć (bez przechwałek), że w 99% jestem w stanie to rozpoznać. A ten 1% zostawiam sobie na Pana, który mnie oszukał 🙂

Rok 2014, dzień jak co dzień, praca, telefony, kawa, oferty, jakieś zaległe maile. Do salonu wchodzi Pan, na oko widać że ma jakieś 45-50 lat. Podczas rozmowy zachowuje się normalnie, ma sprecyzowane wymagania, jest konkretny, wie czego chce. Miły, pewny siebie, orientuje się w motoryzacji i modelach Mercedesa. Zainteresowany klasą S. Nie będę się rozpisywał o dalszej rozmowie czy prezentacji samochodu… Z mojej strony pada zachęta do jazdy próbnej, mam testowy egzemplarz. Pan chętnie przystaje na propozycję. Podpisujemy oświadczenie, wyjaśniam zasady testów, OK wszystko rozumie, na wszystko się zgadza. Pyta ile mamy koni i jaki napęd. Mówię że benzyna V8 455 KM, stały napęd na wszystkie koła 4Matic. „SUPER!!! Właśnie taki jak mnie interesuje”. Teraz mówi, że jeździ CLS-em 350 CDi 4Matic.

Wsiadamy do samochodu w miłej atmosferze, znaleźliśmy wspólny język, żartujemy. Pan ustawia fotel, kierownicę, lusterka, zapina pas – pełna profeska, wszystko w odpowiedniej kolejności. Oddycham ze spokojem, widać że wie jak się przygotować do jazdy, jestem pewien że dobrze prowadzi, będzie OK.

TERAZ ZASTRZEGAM, PONIŻSZY TEKST JEST DLA OSÓB, KTÓRE MAJĄ UKOŃCZONE 18 LAT !!! 

 Po uruchomieniu silnika Pan spokojnie rusza w kierunku głównej ulicy. Ku mojemu zdziwieniu pada z jego ust oświadczenie (sorry za język ale cytuję prawie dosłownie, dlatego było ostrzeżenie powyżej 🙂 )  – „niech się Pan nie boi, ja już w życiu przejechałem milion kilometrów, nie miałem żadnego poważnego wypadku, a niech mi Pan uwierzy, ja zapierdalam, ale zawsze bezpiecznie, dlatego muszę mieć mocny silnik”.

No i czar prysł, już mam „mrówki” w brzuchu…

Pan wyjeżdża na główną drogę bez kierunkowskazu, przy okazji wymusza pierwszeństwo, kierowca z prawej ostro hamuje starszym Audi… Proszę Pana i przypominam, że jedziemy zgodnie z przepisami i bezpiecznie. No i odpowiedź: „Panie szanowny, muszę spróbować ekstremalnych sytuacji, czy zdążę wyskoczyć przed innymi, jak się rozpędza i przyspiesza”. Oczywiście, proszę bardzo, ale proszę to robić bezpiecznie !!! Bez słowa walnął nogą w podłogę, obudził 455 koni, po odbywdu stronach drogi wyjazdy z bocznych ulic, ze sklepów. Pan ma gdzieś o co prosiłem, ruch na drodze bardzo duży, teren miasta, a gość z nogą w podłodze zaczyna pokazywać jak potrafi (sorry) „zapierdalać”. Na pełnym gazie wskakuje na lewy pas, miga światłami drogowymi i wyprzedza na trzeciego… na podwójnej ciągłej, na dwóch przejściach dla pieszych, na dwóch skrzyżowaniach, po malowanych wysepkach, przy wjeździe i wyjeździe ze stacji benzynowej… Kończy jeszcze wyprzedzać na kolejnym przejściu dla pieszych, a że cała droga wcześniej to prosta o długości ok. 1,5 kilometra, to podczas ostatniego wyprzedzania, w terenie zabudowanym i kończąc na tych „pasach”, mieliśmy na liczniku 190 km/h!!! Grzecznie ale stanowczo proszę Pana po raz ostatni, pomijam fakt ile przepisów Pan złamał, ale 190 km/h w terenie zabudowanym, przy takim ruchu i wyprzedzając w takich miejscach, nie może być bezpieczne. I co ??? I nie odpuszcza, ciągnie do końca prostej, salon Fiata mijamy z imponującym wynikiem 220 km/h (w terenie zabudowanym off course!!!). Tego już miałem dosyć. Niestety, ale zakończyliśmy właśnie jazdę próbną, nie reaguje Pan na moje prośby, rażąco łamie Pan przepisy, narażając nas i innych na tragedię. Proszę zjechać na przystanek autobusowy i się zatrzymać, wracamy do salonu, tym razem ja prowadzę. A ten mówi do mnie – „Pan odpowiedział na moje pytanie ile trwa jazda próbna, że ja decyduję ile chcę jeździć”. Tak !!!! Ale nie w takim stylu !!! Wielokrotnie Pana prosiłem, żeby zwolnić i nie wyprzedzać w takich miejscach, Pan się nie stosuje, więc ja kończę tą jazdę, zanim komuś coś się stanie !!! Facet mija przystanek, wciska gaz i przed ostatnim skrzyżowaniem mamy już 170 na budziku. No to koniec spokojnego tłumaczenia. Natychmiast proszę zjechać na bok i zgasić silnik, wracamy do salonu. A jeżeli Pan kolejny raz zignoruje moją prośbę, dzwonię na Policję. „Dobra Panie, daj Pan spokój, co się Pan stresujesz, przecież mówiłem że zapierdalam, ale stało się coś?? Przecież jadę pewnie i bezpiecznie”.

Ręce mi opadły….. Nie mam ręcznego żeby zaciągnąć jak zwolni (w S klasie jest elektryczny, przycisk po lewej stronie kierowcy), nie będę się z nim szarpał bo wypadek mamy jak w banku. Wyjeżdżamy z całkiem ostrego zakrętu 140 km/h, i widzę dla siebie ratunek 🙂 Jest prosta, jakieś 400-500 metrów do kolejnego zakrętu (ten ma jakieś 60 stopni), mamy wolny lewy pas, przed nami kilka osobówek, jeszcze kawałek przed zakrętem na pierwszej pozycji ciężarówka z naczepą, a za nią moje wybawienie – Policja w oznakowanej KIA Ceed 😉 Teraz to już facet zwolni, jak mu puści ciśnienie to może dokończymy spokojnie jazdę. I ??? I nic !!! Wali na lewy pas i wyprzedza. OK wyprzedzi parę osobówek i się schowa przed zakrętem za tą Policją i TIR-em. Ale nie !!! Przecież on bezpiecznie jeździ !!! I na tym ostrym zakręcie, na którym nie było widać czy coś jedzie z naprzeciwka, wyprzedza i Policję i ciężarówkę. Uwierzcie mi, miny Policjantów bezcenne 🙂 A ja prawie narobiłem w gacie ze strachu 🙁

Wyjechaliśmy na kolejną dość długą prostą, na której końcu znajduje się oznakowany, ostry zakręt w prawo, takie klasyczne 90 stopni. Jak usłyszałem wyprzedzającą TIR-a „Kijankę” z włączonymi kogutami, to dziękowałem Bogu że przeżyłem i to już koniec mojej jazdy testowej. Mówię do szybkiego mistrza kierownicy obok – no to Pan zaszalał 🙂 Proszę zjechać na bok, Policja nas zatrzymuje. Ale on podjął kolejną próbę zabicia nas podczas tej jazdy, zimno stwierdził – „to niech nas dogonią (śmiech)”… Patrząc jak przed tym ostrym zakrętem, ten … nie napiszę co wtedy o nim myślałem, wjeżdża na lewy pas i wyprzedza dwie, może trzy (już nie pamiętam ze strachu) osobówki, a na samym zakręcie Autobus, zatrzymało mi się serce. I wtedy po raz kolejny w tym dniu, zobaczyłem jak za chwilę zginę z tym piratem za kierownicą.

I kolejny raz szczęście, nikt nie jechał z naprzeciwka. Pod koniec tego manewru wyprzedzania, Pan jadący Skodą Octavią z przeciwnej strony uciekł na pobocze. Miał refleks, bo zdążył kilka razy błysnąć nam „długimi” i popukać się po głowie. I powiem Wam, że w porównaniu ze wszystkim co przeżyłem chwilę wcześniej, ten uciekający poboczem „chłop” w Skodzie wydał mi się śmieszny, i chyba nawet na mojej twarzy pojawił się śmiech 🙂 Ten manewr był niczym, w porównaniu ze wszystkim, czego doświadczyłem do tej pory z tym pacjentem po mojej lewej stronie, lajcik po prostu 🙂

Teraz wiem, że uciekanie nawet bardzo mocnym i szybkim samochodem przed taką bidną policyjną Kijanką jest ciężkie. Nawet mistrz kierownicy nie dał rady 🙂 Nas blokował cały ruch na drodze, a oni świecąc i wyjąc na całe gardło swoimi megafonami, mieli luz, każdy ustępował im miejsca. Mieliśmy jeszcze kilka ciekawych manewrów, ale one były niczym w porównaniu z tymi poprzednimi. Pan dalej miał mnie w d….. i rzucał jakieś teksty, po których sam się śmiał, myśląc że oprócz mistrza kierownicy jest mega zabawnym facetem….

W końcu KIA wyskoczyła na lewy pas, nas wyhamowały ciężarówki (ta przed nami i ta z naprzeciwka zatrzymały się do zera). Ja po zatrzymaniu zgasiłem samochód i zabrałem klucz, odblokowałem zamki. Po ułamku sekundy byliśmy wyciągani z samochodu przez odważnych 🙂 niebieskich. Ja nie stawiałem oporu, rajdowiec trochę się szarpał, zaczął grozić co on im tam nie zrobi itd. Jeden z Panów z drogówki całkiem dobrze mnie zna, więc po chwili już bez kajdanek, paliłem papierosa odprężony na poboczu. A szaleniec z mojej jazdy próbnej, jak usłyszał co mu za te wszystkie manewry grozi, powiedział że samochód jest Mercedesa i to my płacimy 🙂 Tu był wcześniej komentarz ale go usuwam… 🙂 Został sprawdzony w bazie danych, i okazało się że już wcześniej stracił prawo jazdy za podobne wyczyny. Zdał ponowny egzamin i dokładnie miesiąc wcześniej odebrał nowe prawko. Na szczęście wszystkie manewry, które w pościgu za nami widziała Policja, wystarczyły żeby zabrać mu prawo jazdy na nowo. Gość jak zobaczył alkomat to zaczął „chuchać” w ręce, na co Policjant powiedział mu, że i tak zaraz wszystko wyjdzie. I wyszło mu zero, po czym z dumą stwierdził, że wczoraj miał taką imprezę, że to jakiś cud że było 0,00… Jakim trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby tak się zachowywać??? Osobiście jestem za tym, żeby takim piratom drogowym zabierać prawo jazdy dożywotnio, weź tu traf na takiego jak wyprzedza na zakręcie przy prędkości 140 km/h. Aż się boję myśleć….

Do salonu wróciłem już sam, klient zostawił komórkę w swoim samochodzie, więc zadzwoniłem mu po Taxi i odjechałem. Mam wielką nadzieję, że już nigdy nie trafię na takiego gościa. Oczywiście obowiązuje ochrona danych osobowych, więc nie mogę ujawnić imienia i nazwiska mistrza głupoty, ale jak kiedyś zobaczycie na drodze pędzącego wariata w czarnym Mercedesie CLS-ie, z tablicami rejestracyjnymi z województwa podkarpackiego (oczywiście nie ma pewności że to ten sam), to uważajcie, Pan jest niebezpieczny !!!

Pozdrawiam Was i życzę, żebyście go nigdy nie spotkali na swojej drodze. Maciek

PS. Odświeżyłem sobie te traumatyczne przeżycia, więc idę się napić czegoś mocniejszego, bo chyba dziś nie zasnę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

35 komentarzy “Jazda próbna zakończona policyjnym pościgiem, z twarzą na masce i kajdankami na rękach”