JEEP Z KLIENTAMI W BIESZCZADACH – Vision Fly Fishing Festival 2014

Vision Fly Fishing Festival 2014

Obiecałem, że napiszę kilka słów relacji z imprezy, na której obecny był Jeep. Wszystko odbyło się w weekend 19-21 września w miejscowości Zwierzyń w Bieszczadach. To już kolejna edycja, w której spotykają się wędkarze z całej Polski, a także Europy.

Podczas trzech dni odbywają się konkursy, testy sprzętu wędkarskiego oraz zawody w wędkowaniu. Co roku jednym z partnerów jest także firma Jeep. Ja miałem okazję dostać zaproszenie, czy pojadę na kolejne?? Pojechałem przede wszystkim dlatego, że miałem testować Jeepy w naprawdę skrajnych warunkach. W tym roku pogoda była mocno deszczowa, więc zabawy w błocie i na mokrych łąkach nie było końca. Miałem nawet okazję przywieść w Bieszczady jeden model Jeepa, którym przejechałem ponad 400 km, a był to Grand Cherokee.

Szczerze mówiąc, nigdy nie byłem wielkim fanem off-road’u. Dla mnie to zwykłe taplanie się w błocie. Po co wjeżdżać w rów z wodą i błotem, parkować w rzece, czy wspinać się pod jakieś wielkie wzniesienia?? Samochód grzęźnie i trzeba wysiadać, kopać łopatą, leźć z liną od wyciągarki do drzewa, często na kolanach w błocie. I walczysz z tym błotem i wodą, wzniesieniami i rowami cały dzień, żeby przemoczonym dotrzeć do drewnianej chaty w górach, rozpalić w kominku, umyć się w misce, w końcu na rozgrzewkę napić się wódki i zjeść kawałek mięsa z grilla. Przecież tak mogę zrobić, bez całego dnia w mokrych i brudnych ciuchach !!!

No właśnie… i tak myślałem, póki chłopaki z Jeepa z kilkoma zapaleńcami off-roadu nie wpakowali mnie do samochodu. Było wszystko opisane powyżej i wierzcie mi, nie wiem dlaczego, ale umordowany i tak miałem „banana” na twarzy przez cały dzień 🙂 To widocznie zabawa dla dużych dzieci, facetów spragnionych przygody, często ryzyka i chęci pokonania swoich słabości, pokazania że jestem maczo i nic mi nie da rady. TO NAPRAWDĘ ŚWIETNA ZABAWA !!!! A… i mięso z grilla z wódką przy kominku, jakoś lepiej smakują 🙂

Poza tym te widoki, Bieszczady są po prostu piękne. Kiedyś byłem na rajdzie jako kilkunastoletni chłopak i mając wtedy swój młody, buntowniczy charakter, chyba nie zauważyłem co mnie otacza. Dlatego później tam już nie wróciłem. A teraz chcę i będę tam wracał. I Wam też polecam !!! Brak zasięgu w smartfonie irytuje tylko przez dwie godziny, później wypoczywasz na łonie natury. Zobaczyłem watahę wilków, sarny, jelenie, lisa, zające, lochę z młodymi i mnóstwo ptactwa, o istnieniu którego nawet nie miałem pojęcia – takie kolorowe ptaki żyją w Polsce??

Odpoczywałem siedząc nad brzegiem Sanu, wpatrując się w powoli pojawiające barwy jesieni, koił mnie szum rzeki…

A później Jeep, biedna łąka (gospodarz dał pozwolenie), nie przypuszczałem że kręcenie bąków Wranglerem, z zapiętym tylko tylnym napędem, daje tyle frajdy.

Spotkanie z wędkarzami…

Jak w przypadku off-roadu miałem o nich wyrobione swoje, subiektywne zdanie, i to nawet ich nie znając. Co to za frajda stać w woderach w rzece przez kilka godzin, czy ślęczeć nieruchomo na brzegu, a wieczorem przy piwie, przechwalać się długością……..

złowionej ryby 🙂

Machanie wędką, czy obserwowanie spławika, to dziwny i nudny sport. I znów zmieniłem zdanie. Posłuchałem gości, którzy opowiadali o swoich wyprawach z wielką pasją. Zobaczyłem ich często kosmicznie drogi sprzęt, dowiedziałem się o jego zastosowaniu, poznałem techniki łowienia. Teraz już wiem, że to łowiectwo, może trochę mniej drastyczne jak polowanie z bronią w ręku. I przede wszystkim nieźle się człowiek odstresowuje. Tak, to chyba dla mnie – pracownika korporacji – największy plus 🙂

IMG_3598

Na koniec coś o Jeepach. Wrangler nie zdziwił mnie swoimi właściwościami terenowymi, do tego został stworzony, tego się spodziewałem – szacun. Mile zaskoczył mnie nowy Cherokee i Grand Cherokee 🙂 Też dają radę w naprawdę ciężkim terenie. Poza tym, po przejechaniu długiego odcinka „Grandem”, przeszkadzało mi na początku, że w szybko pokonywanych zakrętach, zaczyna pływać lekko tył samochodu. Jak się później okazało, to kwestia zmiany sposobu jazdy. Trzeba lepiej przymierzyć się do zakrętu i nie zmieniać w nim prędkości hamując. Po „wjeżdżeniu”  w samochód i przejechaniu 200 kilometrów, takie zjawisko nie miało już miejsca. Zaznaczę przy tym, że miałem model z klasycznym zawieszeniem, pneumatyczne wybacza wszystkie błędy. Porównując się cenowo i wielkościowo do niższej klasy SUV ale premium , za te same pieniądze otrzymacie Granda, dużo większego i lepiej wyposażonego, poza tym z bardzo dobrymi właściwościami terenowymi. Model wg mnie wart sporej uwagi, szczególnie po zmianie designu. Oczywiście fani marki Jeep powiedzą, że Grand stał się bulwarowym SUV-em, ciężko się nie zgodzić, chociaż to tylko design, a ten ma być ładniejszy, łagodniejszy i modny na dzisiejsze czasy – tak się zdobywa większą ilość klientów.

W nocy mieliśmy jeszcze koncert jazzowy – tak, wędkarze też potrafią słuchać niezłej muzyki 🙂 Dla tych z Was którzy lubią ten gatunek, napiszę kto grał – Krzysztof Ścierański New Quartet. I nie były to trzy kawałki, chłopaki grali ze cztery godziny.

Jadąc do Zwierzyńca myślałem że będę musiał znosić drętwe towarzystwo wędkarzy, gdzieś w lesie bez internetu… BYŁO SUPER!!!  W przyszłym roku też pojadę, potaplać się w błocie Jeepami, pogadać o wędkowaniu, napić się wódki i nie mieć zasięgu w telefonie. Pojadę odpocząć w pięknych Bieszczadach i pojeździć w ternie. Od dziś off-road wchodzi do mojego menu 🙂 Może jeszcze kiedyś kupię wędkę ?? hehehe

Kolejny raz w życiu nauczyłem się, żeby nie oceniać kogoś, kogo nie znam, tak jak oceniałem wędkarzy i off-road. Chciałoby się powiedzieć – taki stary, a taki głupi 🙂 Człowiek uczy się całe życie 🙂 Więc nie oceniajcie pochopnie, najpierw spróbujcie sami !!! I tego właśnie Wam życzę 🙂

pozdrawiam Was m.

4 thoughts on “JEEP Z KLIENTAMI W BIESZCZADACH – Vision Fly Fishing Festival 2014

    1. Ewa ja byłem tylko marnym gościem, ale tak jak Ty podziwiam tych ludzi za swoją pasję i upór a także konsekwencję 🙂 To bardzo pozytywnie zakręceni goście. Pozdrawiam Maciej

  1. Pingback: Cukrzyca
    1. Cóż takie życie 🙂 Nie chcę pisać na zamówienie i tego robił nie będę. Poza tym chciałbym – z racji swojej długiej pracy w motoryzacji – pokazać jej piękno i pozytywy, a minusy powinien każdy klient wyłuskać sam. Zresztą uważam, że to co dla mnie może być minusem, dla kogoś będzie zaletą, więc wmawianie na siłę ludziom że coś jest „be”, to zwykłe pranie mózgu. Nie mam zamiaru krytykować, obrażać czy wyśmiewać różnych marek motoryzacyjnych. Trochę za dużo napisałem w pewnym poście na swoim blogu i Kate mnie rozgryzła 🙂 Więc kurtyna opadła, przedstawiłem się połowicznie 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie Maciej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *