Mobilny apartament dla nowożeńców i podróż poślubna

10

Różne ludzie mają pomysły na swoją podróż poślubną, najczęściej (tak wynika z wielu badań) wybierane są „ciepłe kraje”. Kiedyś przeczytałem wyniki takich badań prowadzonych na całym świecie, respondenci wymienią w nich miejsca w których spędzali swój miesiąc miodowy lub go planują, a także gdzie chcieliby pojechać. Na pierwszym miejscu znalazły się Hawaje, dalej Paryż, grecka wyspa Santorini, Włochy i romantyczna Wenecja, Hiszpania, Las Vegas, Maroko, Wiedeń, Praga… 

Pewnie gdyby zapytać wszystkich par, podobnych miejsc można by wymieniać tysiące. Domyślam się, że znalazłoby się także wiele osób, które powiedzą że ich nie stać na taki romantyczny wypad, rozumiem to doskonale, więc przy okazji uprzedzam komentarze w stylu „co ty tam wiesz…” itd. Wiem, bo także swojej podróży poślubnej nie miałem. Cóż poradzić, w czasach kiedy ja brałem ślub, dopiero zaczynałem swoje życie zawodowe i po prostu nie było mnie stać. Mam też takie swoje wymarzone miejsce, w które mam nadzieję kiedyś z żoną pojadę i tym samym odbędziemy swoją poślubną przygodę 🙂

Uciekłem trochę z tematu, więc wracam 🙂

W maju 2013 roku usłyszałem o pewniej młodej parze, która rozpoczęła swoją wymarzoną podróż poślubną. Nawet nie miałem zamiaru o tym czytać, kolejna wyspa, jakieś romantyczne miejsce, plaża, drinki, przytulanie, kwiaty, bezustanny sex 🙂 Dotrwałem do drugiego zdania i na czole pojawiły mi się zmarszczki 🙂 Zastanawiałem się, czy ktoś chciałby tak przeżyć swój miesiąc miodowy? Zdaję sobie sprawę że komentarzy takiego wyboru jest wiele, jedni powiedzą „super pomysł”, inni „taplać się w błocie i spać w samochodzie? Paranoja”. I każdy będzie miał rację na swój sposób, podyktowaną swoimi życiowymi wyborami, czy wyobrażeniami o swoim idealnym miejscu.

W 2013 r. Jennifer i Peter Glas wyruszyli 29-letnim Mercedesem Unimogiem w podróż dookoła świata.

Swoją wyprawę rozpoczęli od Indii i Nepalu. Wielkim wyzwaniem okazała się przeprawa przez północno-wschodni region Indii. Spora ilość dróg w Himalajach jest przejezdnych tylko w lecie, a od listopada do maja można pokonać jedynie nieliczne odcinki, które leżą na wysokości ponad 4000 m n.p.m. Żadna droga powyżej 5000 m n.p.m. nie jest dostępna, dlatego rejony te często są nazywane „małym Tybetem”. Ja nigdy nie miałem okazji być w tamtej części świata, ale oglądając niekiedy programy telewizyjne, widać że potrzeba tam dobrego samochodu z dużym prześwitem, Unimog wydaje się do tego chyba najodpowiedniejszy 🙂 To samochód który potrafi radzić sobie w najcięższych warunkach i to nawet na wysokościach rzędu 5400 m n.m.p.

Jennifer i Peter tak mówią o swoim „domu na kółkach” – „Fakt, nasz siedmiotonowy dom nie należy do najszybszych. Ale możemy dojechać nim wszędzie – przede wszystkim pokonać każdą przełęcz!”. Powyższe fakty chyba nie dziwią że czytelnicy magazynu „Off Road”, uznali Unimoga za najlepszy samochód terenowy 2014 roku w kategorii „Pojazdów specjalnych”. Powyższa para dobitnie pokazuje że to wyróżnienie mu się należy 🙂

 

Ta niezwykła podróż przez najwyżej położone drogi na świecie, jedną z najniebezpieczniejszych dróg naszego globu z Leh do Manali, czy pustynną dolinę Spiti trwa nadal i nawet para młoda nie wie kiedy i gdzie się skończy 🙂 No to miesiąc miodowy przedłużył im się już o ponad półtora roku, a ile potrwa finalnie? Sam jestem ciekaw 🙂

Aktualne informacje z trasy Jennifer i Peter publikują na stronie www.glaarkshouse.com oraz na swoim Facebooku Glaarkshouse. 

Jestem ciekaw, kto z Was chciałby w taki sposób spędzić swój miesiąc miodowy.

Maciek.

.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarze “Mobilny apartament dla nowożeńców i podróż poślubna”