Praca w motoryzacji odc.1 – marzenia

Janek napisał ostatnio w komentarzu na moim blogu – ” Miałeś pisać też o pracy w motoryzacji, może by tak coś w końcu opublikować? Jestem ciekaw jak się pracuje w tej branży i co myślicie o nas klientach. Pozdrawiam i czekam. Janek” … No to zaczynam 🙂 

Zastanawiałem się o czym pisać i jak zacząć. Miałem plan, ale trochę bałem się, że jakiś mój klient to przeczyta i może się obrazić 🙂 Blog założyłem bezimiennie, podpisuję się „m”, więc chyba mogę zaryzykować. Chętnie poznałbym Wasze zdanie, o czym chcecie czytać. Póki co zacznę od początku.

W 2000 roku, świeżo po skończeniu szkoły, pracowałem w firmie produkcyjnej jako pracownik fizyczny. Taka pierwsza praca, bez wielkich zadań, dla ludzi, którym nie przeszkadza monotonia wykonywania jednej czynności przez 8-10 godzin dziennie, przez cały rok. Nie wytrzymałem długo i kiedyś wpadłem na cudowny pomysł – chciałbym pracować jako sprzedawca samochodów. Wziąłem wolne w pracy, napisałem CV i ruszyłem w miasto. Rozwiozłem je po salonach i wróciłem zmęczony do domu. Nie dokończyłem zupy, zadzwonił telefon – „zapraszam Pana od jutra do pracy” – usłyszałem w słuchawce. No to problem, mam trzy miesięczne wypowiedzenie. Dogadałem się ze swoim dyrektorem, dostałem trzy-miesięczny urlop i zjawiłem się w salonie. Zaczęły się szkolenia, nauka wyposażenia, danych technicznych i sprzedaż. Po okresie próbnym (3-miesiące) i sprzedanych kilkunastu samochodach, dostałem umowę na czas nieokreślony.

Byłem zachwycony, dostałem samochód służbowy, telefon komórkowy, własny komputer. Wiem, dziś to śmiesznie brzmi, ale w tamtych czasach sama komórka wielkości cegły była szpanem 🙂 Wypłata 1 500 zł „na rękę”, do tego premie od zysku ze sprzedaży każdego samochodu, wysoka prowizja z banku i leasingu. Marzenie się spełniło. Po roku kupiłem swój własny, nowy samochód, modnego wtedy Yarisa. Kolor czarny, ciemne szyby, spoiler na klapie bagażnika, alu felgi, dorobiłem elektryczne szyby i centralny zamek, radio Sony, wymieniłem fabryczne głośniki na X-Plod. Nie miałem wspomagania ani klimy, a ten samochód na zawsze będzie mi się kojarzył jak pierwsza miłość (i jedyna do tej pory)… Po starym Maluchu, z odpalaniem silnika na cięgno, sami chyba rozumiecie, niewiarygodny wypas 🙂 I ten silnik 1.0 VVT-i 68 KM, byłem szybki (śmiech).

Samochody sprzedawały się bardzo dobrze, polscy klienci dostali możliwość kupienia czegoś więcej, niż „dużego Fiata”, czy „Malucha”. I Dealer dobrze płacił, żyć nie umierać.

Powiem Wam jeszcze na koniec tego pierwszego wpisu, że warto próbować spełniać swoje marzenia. Zawsze chciałem pracować jako sprzedawca w dobrym salonie, ale bałem się zrobić ten pierwszy krok. Dopiero kiedy życie mnie zmusiło, przyparty do ściany, postanowiłem spróbować. Nie napisałem wcześniej, ale w firmie, w której pracowałem było sezonowo. W lecie dużo pracy, w zimie plaża. Później, przez złe zarządzanie, nawet w lecie była plaża, a jak nie było pracy, to nie było kasy. Wiecznie bezpłatne urlopy. A ja miałem dziewczynę w ciąży, zaplanowany ślub i zero perspektyw. Jeden pokój w starej kamienicy, w którym spaliśmy, gotowaliśmy i myliśmy się w misce, z małym dzieckiem i ogrzewaniem grzejnikiem elektrycznym, z toaletą piętro niżej – bez ogrzewania w zimie i z wiadrem do spłukiwania. Jak wspominam tamte czasy, to aż mam ciarki na plecach, jak tak można żyć??? Objechałem chyba wszystkie salony samochodowe w mieście i widziałem, wychodząc po rozmowie z kierownikami sprzedaży, jak moje CV lądowało w koszu. Tam się przyjmowało „po znajomości”, a ja nikogo w tej branży nie znałem. Ze łzami w oczach jechałem do kolejnego salonu złożyć CV….

W ostatnim, już mi brakło, a że mieli jedno wolne miejsce, to napisałem na masce swojego Fiata 126P CV i list motywacyjny. Na końcu zdanie, którego też nie zapomnę do końca życia – ” Uważam, że mam predyspozycje na dobrego sprzedawcę samochodów, a poza tym BARDZO POTRZEBUJĘ TEJ PRACY!!!”.

I po godzinie miałem telefon… Walczcie o swoje marzenia, to tylko w naszych rękach spoczywa nasz los 🙂

m.

 

12 thoughts on “Praca w motoryzacji odc.1 – marzenia

  1. A ja mam pytanie, czy warto szukać pracy w motoryzacji jako sprzedawca nowych samochodów?? Jakie są płace, czy to intratna praca, czy męczenie jak w większości polskich firm. Dzięki za odpowiedź. Pozdro

    1. Witaj Marcinie. Chciałbym odpowiedzieć na Twoje pytanie wyczerpująco, niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Po pierwsze płace są różne, w zależności od miasta, od marki w której sprzedajesz, od sposobu zarządzania działem handlowym, od możliwości czy chęci właścicieli. Niestety często działy handlowe, zarządzane (szczególnie) w firmach rodzinnych, są wynagradzane nie tylko z efektów, często zarobki sprzedawcy zależą od humoru pracodawcy. Czyli można śmiało powiedzieć, jest tak samo jak w innych branżach – raz lepiej, raz gorzej. O wynagradzaniu napisze osobnego posta na swoim blogu, będziesz mógł przeczytać więcej. Jak widzisz z powyższego opisu, znajdziesz sprzedawców, którzy powiedzą że to ciężka i słabo płatna praca, wielu też powie że finansowo bardzo dobra i prestiżowa. Ja uważam że dobrym sprzedawcą trzeba się urodzić. Możesz nauczyć się każdego produktu, przejść szkolenia z zakresu technik sprzedaży itd. ale jak nie masz podejścia do ludzi, tego czegoś co przyciąga do Ciebie innych, chęci doradzenia, a nie wciskania na siłę swojego produktu, asertywności i wrodzonego talentu, to szanse na sukces są małe. Czy to intratne zajęcie? I tak i nie, zależy gdzie trafisz i jak dobry będziesz w swoim fachu. Wiem, że moja wypowiedź nie odpowiedziała jednoznacznie na Twoje pytanie, ale niestety nie jest to takie proste. Pozdrawiam m.

  2. A ja chciałbym sie dowiedzieć, czy klienci i znajomi postrzegają sprzedawcę samochodów jako zawód prestiżowy, czy raczej jako nagabywacz na swój produkt, taki zwykły sprzedawca. Pozdrawiam

    1. Kris, odpowiedź na Twoje pytanie nie jest jednoznaczna. Czy zawód sprzedawcy jest prestiżowy, czy też postrzegany przez innych jako nagabywacz i jak piszesz „zwykły sprzedawca”, to składowa wielu czynników. Jakich? Znaczenie ma kilka ważnych aspektów, takich jak postrzeganie konkretnego dealera na lokalnym rynku. Są firmy, które zapracowały na swoją dobrą lub złą renomę jakością obslugi, indywidualnym podejściem do klienta lub jego brakiem, polityką cenową, jakością serwisu, przede wszystkim opinią o ludziach, którzy tworzą firmę. Jeżeli ten poziom obsługi jest wysoki, a w dodatku firma dealerska dobrze wynagradza swoich ludzi ( pracownicy też wpływają na opinię o swoim pracodawcy, mówiąc jak się pracuje ), to lokalnie sprzedawca i pracownicy innych działów, będą mieli opinie pracy w prestiżowej firmie i marce. Jeżeli opinia klientów o dealerze będzie negatywna na rynku, a dodatkowo wsparta złą opinią pracowników o swoim pracodawcy, to pracownik będzie oceniany przez te pryzmaty. Wtedy nikt nie będzie mu zazdrościł takiej pracy i można powiedzieć, że będzie postrzegany jako „zwykły sprzedawca”. Poza tym, każdy będzie miał na ten temat swoje własne zdanie. Jeżeli Ty sam trafisz na sprzedawcę który wciśnie Ci swój towar, który później nie będzie spełniał Twoich oczekiwań, zostanie dla Ciebie nagabywaczem. Jeżeli zostaniesz dobrze i profesjonalnie obsłużony i ktoś Ci doradzi, a nie wciśnie swój samochód, będziesz miał opinię pozytywną. Prestiż lub jego brak w postrzeganiu sprzedawcy samochodów na zewnątrz, zależy także od obserwacji warunków pracy takiego sprzedawcy, czy jego stanu np. majątku. Znam sprzedawców, którzy jeżdżą starymi samochodami, mieszkają w wynajmowanych mieszkaniach, pewnie obserwując ich nie powiesz, że mają prestiżową i dobrą pracę ( to często zależy od firmy w której pracują i od lokalnych możliwości pozyskania lepszej pracy, niekoniecznie od nich samych ). Znam też sprzedawców, którzy mają samochody służbowe, mieszkają we własnych mieszkaniach czy domach, są dobrze ubrani, wyjeżdżają na wczasy, mają dobre zegarki czy inne gadżety, z pewnością obserwując ich status, można powiedzieć że mają prestiżowy zawód. Można śmiało powiedzieć, że jak to w życiu bywa, jednym podobają się blondynki, innym brunetki 🙂 Tak też jest z prestiżem zawodu, chyba każdego. Pozdrawiam m.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *