Praca w salonie samochodowym, czyli odpowiedź na Wasze pytania. 1.Do jakich marek najlepiej się udać?

Witajcie 🙂

Postanowiłem napisać tego posta po Waszych wielu pytaniach, które przesyłacie do mnie mailem, czy za pośrednictwem naszego profilu na Facebook-u. Ciężko mi na nie wszystkie odpisać, stąd w wiadomościach do Was odpowiadałem, że umieszczę w tej kwestii wpis na blogu.

W swojej korespondencji pytacie z reguły „czy warto uderzyć w taki rodzaj pracy?”, „jak to wszystko wygląda od środka?”, „do jakich marek najlepiej się udać?”, „czy ciężko jest z rekrutacją?”, „jak zostać sprzedawcą samochodów?”, „na jakie wynagrodzenie można liczyć?”, „czy to fajna praca, bo ze zdjęć na facebooku wygląda, że tak”, „jakie są wymagania czy potrzebne doświadczenie?”…. itd.

Zastanawiałem się co napisać, żeby zaspokoić Waszą ciekawość… Oczywiście napiszę prawdę, niestety po głębszym przemyśleniu tematu doszedłem do wniosku, że nie będę w stanie Wam jednoznacznie odpowiedzieć czy warto. Dla mnie zdecydowanie TAK. Jednak do tego musie dojść sami, a ja mam nadzieję, że trochę Wam w tym pomogę.

Wpisy podzielę na kilka części, inaczej byłoby bardzo długo 🙂

OK, zaczynamy 🙂

1. Jak poszukać pracy i w której marce najlepiej? 

Pracując w tej branży przez prawie 16-cie lat mogę Wam powiedzieć jedno – do tej którą lubisz, która Cię fascynuje, do tej o której samochodach marzysz, słowem tej w której chciałbyś pracować i z radością będziesz do niej rano wstawał z łóżka. Szybka definicja szczęścia w motoryzacji 🙂 która niestety nie jest taka prosta i łatwa. A nie jest dlatego, że jeżeli chciałbyś pracować w Mercedesie, BMW, Audi, Porsche, Bentleyu…. a nie masz w sprzedaży doświadczenia, to pewnie ciężko będzie się tam od razu zatrudnić. Możesz jednak zaplanować swoją ścieżkę kariery tak, aby finalnie trafić w miejsce Twoich marzeń. Nie ma konkretnej i jednoznacznej recepty na sukces, dlatego napiszę jak ja miałem, żeby Wam trochę zobrazować o co chodzi.

Do salonu samochodowego trafiłem bez żadnego doświadczenia w sprzedaży, po prostu poszła mi rozmowa kwalifikacyjna – na luzie, po drugie bez obiecywania złotych gór ze swojej strony, z propozycją przyjęcia mnie na próbę – jak się sprawdzę OK, jak nie – nie będę miał do nikogo pretensji, że nie przedłuży mi umowy. Jasno i uczciwie 🙂 I poza tym bez targowania pensji, wypytywania po jakim czasie dostanę podwyżkę, stawiania warunków etc. Najpierw pokaż na co Cię stać, a później proś o więcej dla siebie, nigdy na odwrót! – branża nie ma tu znaczenia. A jeżeli uważasz, że warunki są marne, to lepiej tego nie mów, tylko poszukaj gdzie indziej, nie spalisz sobie mostu, a złe pierwsze wrażenie ciężko później zatrzeć.

A jak w ogóle trafiłem na rozmowę kwalifikacyjną? Pracowałem w zupełnie innej branży, po niecałym roku stwierdziłem, że zajęcie jest mało ambitne i albo zanudzę się na śmierć, albo ruszę du…ę i coś zmienię. I tak zrobiłem… Wziąłem w pracy kilka dni wolnego i ruszyłem z CV w miasto. Sam nie wiem do dziś dlaczego do salonów samochodowych 🙂 Może dlatego, że samochody mi się podobały? a poza tym – tak sobie wtedy umyśliłem 🙂

Nie uważam się za mistrza świata i nie mam zamiaru wmawiać Wam, że udzielę Wam złotych i najlepszych na świecie rad. Wg mnie dobry sprzedawca ma wrodzone predyspozycje do (brzydko mówiąc) handlu, ale musi także ciężko pracować, żeby mieć efekty.

Jestem facetem trochę już starej daty ( pesel zaczynam na 7 🙂 ), więc teraz może zburzę Wasze pojęcie o szukaniu pracy 🙂

Wiem, że w dzisiejszych czasach takie szukanie zajęcia, jak i wielu innych potrzebnych nam rzeczy, zaczyna się w internecie. Narzędzie fajne ale według mnie prawie bezużyteczne dla kogoś bez dużego doświadczenia czy sukcesów w danej dziedzinie, dlaczego? Dlatego, że szukając pracy skupiamy się na portalach z ogłoszeniami lub wertujemy strony firm które nas interesują. Jak już coś wypatrzymy, piszemy CV, listy motywacyjne itd…. I ślemy mailem, pocztą, kurierem… Później często czekamy na odpowiedź która nie nadchodzi, załamujemy się… I teraz wyobraźcie sobie przysłowiową Panią Basię, która siedzi gdzieś w HR czy innym Dziale Kadr 🙂 Przegląda, patrzy na zdjęcia, doświadczenie, umiejętności które są potrzebne na dane stanowisko. Czyta białe, zapisane karteluchy i wybiera kilka, kilkanaście osób do których zadzwoni, żeby zaprosić na dalsze rozmowy. Masz małe doświadczenie w branży? Raczej masz marne szanse, że ktoś Cię zauważy. I właśnie dlatego młodym ludziom ciężko znaleźć fajną pracę… Super powiecie, Ameryki nie odkryłeś 🙂 I co my na to poradzimy? Przecież do dobrej pracy trafiają super fachowcy lub po prostu po znajomości…

A dlaczego tak się dzieje? Bo Pani Basia ocenia Cię na podstawie kartki. Więc wykorzystaj internet tylko po to, żebyś w nim znalazł adres i telefon pracodawcy do którego chcesz aplikować. Nie marnuj swojego czasu wyczekując aż pojawi się ogłoszenie, bo się możesz nie doczekać. Bo np. Pani Basia nie ma czasu go wystawić, albo nie wie jak to zrobić, więc rozpuszcza wici po znajomych i pracownikach firmy, a Ci polecają swoich znajomych, umawiają na spotkanie i w końcu zatrudniają. Dlatego uważam, że internet i te wszystkie portale z ogłoszeniami o pracy, są trochę kiepskie – bo nigdy nie zastąpią bezpośredniego kontaktu dwóch ludzi, rozmowy, uśmiechu. Poza tym mają miliony użytkowników, ciężko się tam przebić…

Moja rada? Weź sprawy w swoje ręce, zadziałaj 🙂 Wytypuj salony samochodowe, sprawdź telefon, zadzwoń i umów się z właścicielem, a jak się nie da, to z Dyrektorem czy Kierownikiem Sprzedaży. Nie będę tu pisał jak macie się ubrać na spotkanie, to chyba jasne 🙂 Zobacz czym zajmuje się firma, zrób wywiad (do tego można wykorzystać wujka Google), weź CV i idź rozmawiać 🙂 I jak nie masz doświadczenia, to o tym powiedz, bez ściemy i oszukiwania, bo i tak wyjdzie. Tylko dopowiedz, że kochasz motoryzację, masz wielki zapał do pracy, będziesz ciężko harował żeby być dobrym 🙂 Po takiej szczerej rozmowie może się okazać, że ktoś kto nawet nie szuka pracownika, da Ci szansę spróbować. Ja bym dał 🙂 Bo wolę taką osobę, która mówi prawdę i widać w niej zapał do pracy, niż większość przychodzącą z ogłoszenia i ściemniającą czego to nie potrafią, a jak im zadasz konkretne pytanie to mówią (taką miałem raz sytuację) – „to ja jednak zrezygnuję, to nie mój dzień dziś”…

W tym miejscu napiszę także może dla kogoś niewygodną rzecz, ale proszę nie obrażajcie się 😉 Jeżeli boisz się kontaktu z ludźmi i nie potrafisz tak po prostu do kogoś pójść na rozmowę, to wybacz, ale dobrego sprzedawcy z Ciebie nie będzie. Tu liczy się łatwość nawiązywania relacji z ludźmi, miłe i towarzyskie usposobienie… A jeżeli to tylko trema, to poćwicz 🙂 Chodź po sklepach i pytaj sprzedawców gdzie są towary na półkach, zaczepiaj ludzi na ulicy pytając o drogę, rozmawiaj, rób cokolwiek, byle mieć kontakt z obcymi osobami 🙂 Wtedy sam zobaczysz, czy się nadajesz 🙂

Jeszcze odnośnie szukania pracy 🙂 Raczej nie zostawiajcie swoich CV sprzedawcom w salonach 🙂 Nie mówię, że wszyscy tacy są, ale ich przecież nie znasz, więc nie wiesz na kogo trafiłeś. Dlaczego? Niestety jak w każdej branży, są wypaleni pracownicy, którym się już nie chce, marudzą i narzekają na swoją „niedolę”, marne zarobki, a większość czasu w pracy spędzają na pisaniu komentarzy nt swojego uciemiężenia czy złego pracodawcy… I jak takiemu zostawicie swoje podanie, to macie jak w banku, że walnie je do kosza… Bo choć mu tak strasznie źle, to nie chce mu się poszukać nowej pracy, woli marudzić i narzekać, ale konkurenta do żłoba nie dopuści 🙂 bo mógłby się okazać lepszy czy bardziej pracowity, a wtedy jego pozycja będzie zagrożona 🙂 Miałem już kontakt z taką firmą, gdzie kierownik dobierał słabą załogę, tak żeby jego pozycji nikt nie zagroził, efekt? Mieli marną sprzedaż…

2. Do jakich marek najlepiej się udać?

To kwestia trochę bardziej skomplikowana, powyżej napisałem-  do tej którą lubisz, która Cię fascynuje, do tej o której samochodach marzysz, słowem tej w której chciałbyś pracować… Jeżeli chcecie rozpocząć pracę w salonie, i nigdy wcześniej nie mieliście z tym do czynienia, trafienie do wymarzonej marki Premium jest raczej mało prawdopodobne, a jeżeli już się Wam uda to znaczy, że mieliście mnóstwo szczęścia. Ewentualnie – co nierzadko się zdarza – może się również okazać, że jednak był to pech. Niestety są tacy Dealerzy, którzy nie szanują swoich podwładnych, marnie im płacą, wtedy też mają kłopot z dużą rotacją pracowników. Pewnie nie będzie to spełnieniem Waszych marzeń, a raczej nieustającym pasmem kłopotów i stresu, które rozwiązać można tylko w jeden sposób, czyli tak jak poprzednik, na którego miejsce trafiliście…

Jeżeli Waszym marzeniem jest praca w markach bardziej popularnych, macie duże szanse na zatrudnienie, łatwiej dostać tu pracę będąc niedoświadczonym sprzedawcą. Oczywiście nie twierdzę, że w takich pracują słabsi handlowcy, nie, nie. Jest tu wielu mistrzów swojego fachu, a pracują dlatego, że mają np. rozpracowany rynek w swoim mieście, stałych i powracających klientów przynoszących równomierne dochody, lubią właśnie tą markę, nie mają potrzeby zmiany pracy, powodów zresztą można by wymieniać dużo. Prawda jest taka, że im firma bardziej prestiżowa, tym ma większe wymagania, wyższe standardy, większe oczekiwania, ciężej tu dostać pracę – m.in. dlatego, że ma już doświadczoną ekipę, która będąc dobrze wynagradzaną (mam tu na myśli nie tylko pensję ale różne dodatki, samochód służbowy, wyjazdy, szkolenia, atmosferę…) nie szuka zmiany pracy. Znalezienie tu posady może mieć miejsce wtedy, gdy dealer otwiera kolejny oddział czy zwiększa swoją sprzedaż musząc rozszerzyć również zatrudnienie.

Jeżeli marzy Wam się praca w marce Premium, a bez doświadczenia ciężko będzie się do takiego dobrego salonu dostać, to polecam zacząć od marek popularnych, w których nabierzecie doświadczenia, co pozwoli Wam znacznie łatwiej trafić wyżej. Ja przez 10 lat swojej pracy sprzedawałem Opla, Suzuki, Toyotę (Lexusa) i Subaru, bardzo miło wspominam swoją poprzednią firmę, i do pewnego momentu dobre zarobki, miłą atmosferę i całkiem niezłe samochody… Oczywiście ciężko te marki porównywać z Mercedesem, nie wspominając już o AMG, ale w salonie marki wolumenowej także można dobrze zarobić i przeżyć fajną moto-przygodę. Teraz wiem, że wolę latać na szkolenie do Portugalii, żeby na torze jeździć AMG, ale to wymagało czasu, pracy, nauki, wyrobienia sobie marki.

O zarobkach napiszę Wam w innej części, a na zakończenie tej, chciałbym jeszcze odnieść się do jednego z Waszych pytań – „do jakiej marki uderzyć?”. Niestety tu nie ma reguły i nie potrafię Wam tego dosadnie powiedzieć. Musicie zrobić rozpoznanie w swoim mieście, sprawdzić opinie pracowników i klientów, zestawić je ze sobą i podjąć decyzję. Autoryzowany Dealer to z reguły osoba prywatna lub firma, która posiada koncesję na sprzedaż i serwis danej marki. Warunki finansowe zatrudnienia zależą tu od polityki firmy, rentowności biznesu, doświadczenia właścicieli czy zarządu. Atmosfera w pracy, podejście pracodawcy i szefów do pracownika – chyba się ze mną zgodzicie – są często nawet ważniejsze niż pieniądze. Tu niestety bywa różnie, tego nie jesteście w stanie przewidzieć, ilu ludzi tyle charakterów…

Reasumując, warunki finansowe i kultura osobista zarządzających nie mają często wiele wspólnego z konkretną marką. Można pracować za niewielkie pieniądze i z apodyktycznym pracodawcą w Audi lub nieźle zarobić będąc docenionym i szanowanym w Skodzie.

Czy więc warto być sprzedawcą samochodów? Warto robić to, co przyniesie Ci satysfakcję i będzie dla Ciebie przyjemnością a nie przymusem. Oczywiście nawet wtedy nie unikniesz problemów, ale znacznie łatwiej sobie z nimi poradzisz. Ja mówię ZDECYDOWANIE TAK, ale to Ty decydujesz o swoim losie 🙂 Jak powiedział klasyk w pewnej polskiej komedii – zastanów się co chcesz robić, a później po prostu weź i to rób 🙂

Na pozostałe pytania odpowiem Wam w kolejnej części, czekam również na Wasze komentarze, piszcie śmiało, będę starał się odpowiadać.

Pozdrawiam Was Maciek.

 

38 thoughts on “Praca w salonie samochodowym, czyli odpowiedź na Wasze pytania. 1.Do jakich marek najlepiej się udać?

  1. Super wpis, zawsze zastanawiałem się jak szukać pracy w salonie. Czekam z niecierpliwoscią na dalsze czesci. Poza tym kilka cennych rad dla szukających pracy. Ja tez szukam aktualnie i siedzę w sieci, teraz sobie uświadomiłem że muszę sie ruszyć. Dzięki !!!

  2. Z wieloma zdaniami z Twojej wypowiedzi się zgodzę.Mój pesel zaczynam od 6 i mam ponad 17 lat pracy „na salonach”.Konkretnie dwóch.W obu dość szybko awansowałem przechodząc wszystkie możliwe szczeble kończąc na szefowaniu działem sprzedaży.Przez moje ręce przeszło wielu ludzi,którzy chcieli pracować.Niestety niewielu się nadawało.Fakt jest bezsprzeczny,że to trzeba mieć we krwi.Niestety w obu firmach trafiłem na złych dyrektorów.Jeden alkoholik poniżający ludzi a w drugiej ćpun,zięć prezesa.Teraz byłem na wielu rozmowach ale tak naprawdę to z moim doświadczeniem się mnie boją.Takie mam odczucia.Dodam,że do salonu trafiłem z kopalni 🙂 więc uwierzcie da się.Teraz chętnie bym wrócił ale lata już nie te….Opowiadać o tej pracy mógłbym godzinami tak jak o samochodach.To moja pasja.

  3. Pewnie jak wszędzie nie jest kolorowo, nikt nie płaci za darmo, może tylko tyle ze im lepsze auta tym miłej pracować. Wpis fajny, takich w sieci brakuje. Pisz dalej bo już nie mogę sie doczekać kolejnej czesci

    1. Radku dzięki za miłe słowa, fajnie że Ci się podoba. Postaram się niedługo napisać ciąg dalszy. Pozdrawiam Maciek

  4. Witaj Jacku,
    ja do pracy w salonie trafilam przez bylego meza. Nauczyl mnie wszystkiego o autach, wpuscil benzyne do krwi, pokazal jak moga stac sie czescia zycia.
    Jako Polka, blondynka..no i kobieta nie mialam w Niemczech latwo. Tu by sprzedawac nowe auta trzeba zdobyc licencje, poszlam wiec do szkoly i zrobilam zawod sprzedawcy samochodowego.
    Trzeba bylo trzy razy wiecej pracy, staran, sprytu, wiedzy by przekonac do siebie szefow. Z klientami nie mialam nigdy problemow. Uwielbialam wrecz ten moment gdy sceptycyzm widoczny na moj widok , zamienial sie w podziw i zachwyt gdy zaczynalam o autach opowiadac.
    Sprzedawalam auta nowe i uzywane, dla klientow biznesowych i indywidualnych. Mnostwo stresu, ale i masa frajdy…
    Dzis pozostalam przy autach, ale juz nie sprzedaje ich. Pracuje jako analityk , zajmuje sie wartoscia rezydualna. A w wolnym czasie…oldtimery i drift <3
    pozdrawiam

  5. Witam!
    Obiecałem jakiś czas temu Panu Maciejowi, że napiszę pod tym wpisem kilka słów. Wreszcie udało mi się wygospodarować chwilę na skrobnięcie kilku pytań 😉
    Aktualnie sam przebranżawiam się i staram się znaleźć pracę w branży motoryzacyjnej. Pomimo dużego doświadczenia (jak na swój wiek- 28) w sprzedaży i obsłudze klienta, mam duży problem ze znalezieniem swojego miejsca w motoryzacji. Po przeczytaniu wpisu zauważyłem co robię źle i na co muszę zwrócić uwagę 😉
    Ale do rzeczy. Kilka pytań do autora wpisu:
    1) Czy powinienem zadzwonić do salonu i umawiać się na spotkanie czy wejść z ulicy? Jeśli tak, to z kim rozmawiać? Co zrobić, jeśli recepcjonista nie będzie chciał mnie przełączyć do odpowiedniej osoby?
    2) Mam szansę zostać przyjętym dzięki znajomościom do salonu marki Premium. Czy lepiej dla mnie będzie zacząć od bardziej pospolitej marki, czy od razu „na głęboką wodę”? 😉
    3) Sprzedaż samochodów nowych czy używanych? Salon czy komis? Gdzie lepszy zarobek? (mowa o salonach nie-premium)
    4) Z jakimi pytaniami można się spotkać podczas rozmowy kwalifikacyjnej bądź telefonicznej?
    5) Czy są jakieś istotne informacje dla potencjalnego pracodawcy, które powinny się znaleźć w CV, a niekoniecznie się w nim je umieszcza?
    6) Jak prowadzić rozmowę kwalifikacyjną? Przebojowość, charyzma i cwaniactwo czy stonowanie, spokój i konkrety? Przyznam szczerze, że większość sprzedawców w salonach/komisach posiadali te pierwsze cechy, z przewagą cwaniactwa, wręcz arogancji. Podczas jednej z rozmów kwalifikacyjnych usłyszałem, że „szukają kogoś kto zjadł zęby na samochodach”. Byłem w tym komisie później jako klient, bo szukałem dla siebie samochodu i wszyscy trzej „wyjadacze” sprawiali bardzo nieprzyjazne wrażenie.
    7) Jestem stonowaną osobą i jeśli sprzedaję, to pomagam klientowi i muszę wierzyć w produkt, który chcę sprzedać. Nie lubię wciskać kitu i sprzedać dla ilości kosztem jakości, w tym relacji z klientem i jego zadowolenia. Plus czy minus?

    To chyba tyle 😉

    Pozdrawiam,
    Maciek.

    1. Maćku 🙂 Sporo tych pytań 🙂 Fajne i konkretne. Zróbmy tak, po pierwsze proponuję, żebyś pisał do mnie per „ty”, nie lubię „panowania” 🙂 Po drugie na Twoje pytania odpowiem w ciągu kilku dni, muszę sporo napisać, a to wymaga czasu którego trochę mi brakuje 🙂 Twoje pytanie i odpowiedzi zamieszczę w formie wpisu na blogu, nie zawsze wszyscy czytają komentarz. Tymczasem dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam Cię Maciek

      1. Macieju, jeszcze krótka notka do punktu pierwszego. Taka sytuacja z dzisiaj:
        Wchodzę sobie do Renault zostawić CV, podchodzę do recepcjonistki, żeby spytać się o dział kadr. Pani mówi, że już kadry nie pracują, więc prosi o pozostawienie jej aplikacji. Jakie jest Twoje doświadczenie w tej kwestii? Można im zaufać czy lepiej przyjść w innym terminie? Ja zaryzykowałem i zostawiłem jej

  6. Przeczytalem juz któryś raz z kolei , w różnych odstępach czasu , od zawsze o tym marzyłem , obecnie siedzę za granicą i robie coś co nie w ogóle mnie nie interesuje , ten tekst dodał sporo motywacji , zdecydowałem że nie długo wracam i zacznę poszukiwania pracy w tym co bym kochał więc życzcie mi powodzenia 🙂

  7. Hej. Przeszlam pierwszy etap rekrutacja na stanowisko handlowca. Wczesniej pracowalam w innym salonie ale jako doradca serwisowy klienta.
    Drugim etapem jest wykuc na blache dwa modele aut i odegrac scene sprzedazy.
    Czy moglbys napisac jakie pytania przu badaniu pot4zeb klienta najlepiej zadac.
    Z gory dziekuje

  8. Witam ☺ Fantastyczny wpis, daje jakiś zalążek nadzieji. Ale czy kobieta 24 letnia zakochana w Volvo, niestety nie studiowalam, nie stać mnie na to, ma również szanse na prace w tak fantastycznej marce?
    Jaką wiedzę powinnam posiadać?

    Pozdrawiam, Paulina

    1. Paulina, czasami wystarczy miłość do motoryzacji i determinacja. Próbuj aplikować na stanowisko sprzedawcy, zawsze jest szansa. Pozdrawiam Maciek

  9. A jak wygląda sprzedaż w praktyce? Czy posiadasz jakąś listę klientów, czy też dzwonisz do nieznajomych, wysyłasz oferty na maila, a może większość sprzedaży generuje naturalny ruch klientów w salonie?

  10. Świetny wpis! Przyjemnie się czytało, informacje na pewno się przydadzą. A wspomnienie o filmie „Chłopaki nie płaczą” na końcu aż wywołało na mojej twarzy uśmiech! Pozdrawiam gorąco x 🙂

    1. Błażej, zależy od stanowiska. Jeżeli chciałbyś pracować jako Sprzedawca bardziej liczy się kontakt z klientem, tu spokojnie wystarczy średnie wykształcenie. Oczywiście wymogi zależą od konkretnego pracodawcy. Pozdrawiam Maciek

  11. Witam serdecznie wszystkich tutaj i proszę o pomoc co powinienem wiedziec i jak iść przygotowany na drugi etap rozmowy do mercedes na rozmowę o pracę jako Doradca ds. Serwisu aut ciężarowych ? Dziękuję z góry za pomoc. Rozmowę mam za tydzień więc nie wiele mam czasu .

  12. Trafiłam tu przypadkiem tuż po złożeniu CV do Toyoty. Wczoraj dowiedziałam się, że pomyślnie przeszłam drugi etap rekrutacji 🙂 wkrótce mogę zaczynać. Z jednej strony ogromnie się cieszę, z drugiej jestem trochę przerażona, bonwg niektórych samochody to typowo „męski świat”

  13. Ciekawy wpis! Warto dodać, że dobrze jest śledzić strony firm i serwisy rekrutacyjne, takie jak np. http://http://www.praca-dealerbmw.pl
    Jest to dobre źródło informacji nie tylko o wakatach, ale też wymaganiach, zadaniach na poszczególnych stanowiskach itd. Ofert jest sporo, bo branża się rozwija. Potrzeba zarówno pracowników na stanowiska techniczne, handlowe, jak i kierownicze.

  14. Hejka, po urlopie macierzyńskim planuje szukać pracy w salonie samochodowym, moim największym marzeniem jest praca dla Mercedesa, bez doświadczenia i znajomością niestety szanse marne, ale mój zapał i miłość do tej marki nie pozwala mi z rezygnacji 🙂 Moje pytanie jest takie, czy osoby z widocznymi tatuazami (ręce) mają szansę na pracę w sprzedaży samochodów? Pozdrawiam

    1. Cześć 🙂
      Jeżeli chodzi o tatuaż to kwestia indywidualnego podejścia pracodawcy-dealera. Zależy jaki motyw jest na tatuażach i czy są widoczne, czy np. zakryje je koszula z długim rękawem itp.

  15. Witam. Pracuje w handlu branża spożywcza jako przedstawiciel handlowy we własnej firmie, północno wschodnia Polska. Teraz jestem na urlopie w usa ponieważ mam zieloną kartę, brat cioteczny który jest tutaj od 30 lat i pracuje w branży motoryzacyjnej ubezpieczenia (Chicago większość ludzi zna z branży) zapytał się czy nie chce być tu na stałe i zacząć pracy w komisie u jego przyjaciela (twierdzi ze najlepiej jest zaczynac od komisu by wspinac się do góry) jako sprzedawca, lubię auta w sumie jestem tez pasjonatem. Czy praca w tej branży w Polsce a usa dużo się różni i czy powinienem jakoś szczególnie do tego się przygotować czy raczej mogę iść na żywioł? Pozdrawiam i fajny blog

    1. Rafał, w USA rynek wygląda trochę inaczej niż w PL, procedur i tej specyfiki się nauczysz. A sama praca sprzedawcy? Polega na tym samym, trzeba dobrze obsłużyć klienta, zbadać jego potrzeby, dobrać do nich model, dopasować ofertę finansowania. Słowem, na całym świecie tak samo. Dasz radę! Powodzenia w zdobywaniu doświadczenia 🙂 pozdrawiam Maciek

  16. Dzień dobry,

    bardzo podoba mi się ten wpis, bazując na dacie publikacji nie stracił nic na aktualności.

    Zmusił mnie natomiast do refleksji. Będąc jeszcze na studiach miałem szansę na pracę w Seacie, doradca serwisowy. Odbyłem rozmowę, wypadłem chyba nieźle, ale zamiast uderzyć na głęboką wodę zdecydowałem się na zawód doradcy finansowego. Sprzedaż bezpośrednia w firmie nastawionej na ciągłe wyniki dała mi dużo doświadczenia, ale to nie była wymarzona od dziecka motoryzacja. Potem zająłem się studiowaniem – bezpieczeństwo narodowe – następnie wyspecjalizowałem się w bezpieczeństwie imprez masowych i dosyć przypadkowo i szczęśliwie podjąłem pracę w przemyśle imprezowym. Przeszedłem całą drogę – od stewarda, którego rolą jest przywitanie gościa i poprowadzenie na miejsce imprezy, po kierownika ds. bezpieczeństwa i szefa zabezpieczenia, który odpowiadał w imieniu organizatora za bezpieczeństwo nawet 100000 osób podczas pojedynczego wydarzenia, czy kierował grupą 1200 stewardów. Mimo to dwa lata temu trafiłem na ogłoszenie. Znowu Seat i znowu ten sam salon. Zgłosiłem się do gry rekrutacyjnej – świetny pomysł!!!. Zadania były często powiązane z filmami produktowymi, historią marki, opisem dnia pracy. Następnie odpowiadało się na te pytania lub układało się kalendarz swojej pracy albo pisało się pytania dla klienta. Poszło mi na tyle dobrze, że zaproszono mnie na rozmowę przez Skype’a. Rozmawialiśmy ponad 1,5 godziny. Omówiliśmy ofertę dla klienta, którą miałem przekazać, przy okazji wskazałem na to, że konfigurator, który jest dostępny dla każdego nie pokrywa się z aktualną ofertą, którą trzeba sobie wyszukać na stronie dealera. Zadałem sobie trochę trudu 😉 by wyhaczyć te różnice, które się wzajemnie wykluczają i w ostatecznym rozrachunku zmieniają cenę sprzedaży o kilka tysięcy złotych, co w przypadku Leona ma znaczenie. Ostatnim etapem miała być rozmowa z szefem sprzedaży. Nie zaproszono mnie na nią. Prawdopodobnie dlatego, że nie miałem doświadczenia w sprzedaży samochodów. Pani, z którą odbyłem tę przyjemną rozmowę chyba nie kupiła, że na co dzień sprzedaję usługę bezpieczeństwa, że sprzedaję zabezpieczenie, za które potem sam odpowiadam, bez względu na to, czy mówimy o małym bankiecie na 500 osób czy imprezie masowej na 50000. Moim obowiązkiem zawodowym było przekonać liczącego każdą złotówkę organizatora, że przedstawiona przeze mnie liczba osób do zabezpieczenia zapewni jego Gościom komfort i bezpieczeństwo. Uczestniczyłem w sprzedaży czegoś dla wielu osób abstrakcyjnego , czegoś, co pochłania nawet 40% budżetu organizacyjnego.

    Dziękuję, że mogłem się w tym temacie wygadać. Praca w sprzedaży samochodów była moim marzeniem, od kiedy na moich oczach wyrastał salon Mercedesa przy Grochowskiej w Warszawie (teraz VW) i kiedy jeszcze jako mały chłopiec chodziłem tam i oglądałem te wszystkie piękne auta. Znam swoją wartość, ale czasem brakuje tej pewności, że zdobędę zaufanie przełożonych. O klientów się nie martwię, wiem, że jestem w stanie prowadzić rozmowy i sprzedać auto zgodnie z potrzebami klienta. Idąc dalej, cieszę się, że mogę zaoferować firmom nie tylko możliwość sprzedaży aut klientom, ale jak trzeba, to zorganizuję imprezę zamkniętą, którą poprowadzę (wyszkoliłem ponad 2000 osób, więc wystąpienia publiczne nie są specjalnym problemem…), albo atrakcje na dni otwarte dla całych rodzin. Największą przeszkodą, jest przekonanie wielu osób, że zajmując się przez ponad 5 lat bezpieczeństwem setek tysięcy ludzi mogę zadbać o potrzeby klienta indywidualnego. Który, będąc zadowolonym, wróci swoim samochodem do mojego ASO na regularny przegląd, który w moim salonie kupi akcesoria i zmieni opony na zimowe, który przyprowadzi do salonu rodzinę i poleci współpracę, a na końcu szefa, który kupi kilka sztuk w ramach floty. Wydaje mi się, że dobrze to rozumiem, prawda?

    Mam 30 lat, szukam pracy niekoniecznie związanej z bezpieczeństwem i eventami i dzięki temu wpisowi przypomniały mi się wszystkie sytuacje z przeszłości, które pogrzebałem przez brak doświadczenia zawodowego i życiowego. Czas znowu spróbować, teraz już skutecznie.

    Dziękuję Wszystkim, którzy dotarli do tego miejsca, wiem, że się rozpisałem, ale czuję, że musiałem.
    Każdemu z Was życzę powodzenia, byśmy kiedyś spotkali się na corocznym podsumowaniu sprzedaży albo na targach branżowych, gdzie będziemy zabiegać o uwagę odwiedzających i mediów. A wieczorem wspólny bankiet 😉

    Pozdrawiam ciepło,
    Wiktor

  17. Witam.
    Bardzo interesujący wpis i wiele przydatnuch informacji. Mam pytanie ponieważ chciałabym pracować w salonie samochodowym choć niekoniecznie jako sprzedawca. Mam na myśli bardziej jakiegoś doradcę np. na jeździe próbnej lub tego podobne stanowisko, a to dlatego ze moją pasją jest jazda posiadam prawo jazdy na autobusy i mam juz tysiace kilometrow przejechane nie tylko w Polsce i nie tylko na autobusach. I dlatego mam takie pytanie czy jest takowe stanowisko, czy musialabym miec jakies certyfikaty np z bezpiecznej jazdy badź jakies szkolenia z technik jazdy? I jakie są szanse zeby ewentualnie dostać taka pracę. Pozdrawiam Iza.

  18. Witam, takie szybkie pytanie bo nie ma o tym zadnej wzmianki, a co z godzinami pracy, bo wiekszosc salonow jest otwarta od 8-20 lub 9-19 plus sobota, troche tych godzin jest czy raczej sie pracuje 8h?? Dzieki

  19. Mam 15 lat i od zawsze fascynowałam się samochodami (#audifamily). Byłam w salonie i pytałam się do jakiej szkoły trzeba iść żeby zacząć tam pracę. Odpowiedź mnie zaskoczyła „wystarczy ukończyć szkole wyższą”. Powiedzieli że nie trzeba znać języków (umiem angielski i hiszpański) i nie wiem czy im wierzyć. Powiedzieli prawdę czy raczej im nie wierzyć? I czy pójście na ekonomię (technikum) będzie dobrym rozwiązaniem?

  20. Witam, jeśli chodzi o pytania na rozmowie to w 2019 roku są dalej podobne 🙂 Aktualnie dostałem pracę w Salonie VW i przed rozmową dużo tutaj czytałem, a to dało mi pewność siebie 🙂 w moim wieku (27 lat) to bardzo dobra praca! Chciałem podziękować za cenne uwagi i będę tutaj częściej zaglądał!

Pozostaw odpowiedź Basia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *