Śmieszne wydania samochodów :-)

k22_bialy_h

Przez ponad 15 lat pracy w sprzedaży samochodów miałem wiele ciekawych sytuacji. Nieraz było groźnie, często kupa śmiechu 🙂 Zawsze zastanawiałem się i w sumie nie bardzo potrafiłem zrozumieć, dziwne często zachowania klientów, którzy przyjeżdżali odbierać swoje nowe samochody. I wreszcie sam miałem okazję przekonać się na własnej skórze, dlaczego tak się dzieje.

Kupiłem swój pierwszy nowy samochód, była sroga zima, samochody stały w korkach, zamarzało paliwo w bakach i nawet na stacjach benzynowych. Mój wymarzony samochód spóźniał się o ponad dwa tygodnie. Myślałem że zniosę jajko. Wreszcie nastał dzień odbioru.. i co? Pojechałem ponad 50 kilometrów bez dokumentów, bez tablic, bez ubezpieczenia. Z wrażenia wszystkiego zapomniałem 🙂 I wracałem do domu 🙂 Tak, ja wracałem, ale napiszę Wam o kliencie, który odbierał u mnie swój kolejny nowy samochód. Pan bardzo w Polsce znany, oczywiście nie napiszę jego imienia i nazwiska 🙂 Powiem Wam tylko, że znajduje się na liście najbogatszych Polaków Forbsa. Kupował u mnie chyba już trzeci samochód z kolei, w niedługich odstępach czasu. Każdy był prezentem dla nowej, ma się rozumieć młodszej od poprzedniej – żony 🙂 Jak wszedł z nową partnerką do salonu to nam opadły kopary – modelka… Szumne wydanie, kwiaty, szampan, – „proszę mi dać tablice rejestracyjne to założymy na samochód, naklejkę na szybę”. – ???? Nie mam, zapomniałem. – To jak Państwo pojadą ponad 300 kilometrów do domu?. – Cóż, przyjedziemy w sobotę (był wtorek). – Ale kochanie, ja już się umówiłam z koleżankami na zakupy do Paryża 🙁 Chwila namysłu… jest !!! Jedziemy bez tablic, bez dowodu rejestracyjnego, bez ubezpieczenia itd. – Panie Maćku nałoży mi Pan zamiast tablic te podkładki z nazwą modelu?. -??? No… oczywiście 🙂 I tak pojechali. Za godzinę był telefon, zatrzymał ich patrol, na mojego maila jego sekretarka wysłała dowód rejestracyjny i skan polisy, musiałem dowieźć, żeby pokazać Policji. Sytuacja, której nie zapomnę do końca życia, później razem z klientem śmialiśmy się z tego wielokrotnie. Jak przyjeżdżał po kolejny nowy samochód, przed „dzień dobry” było „spokojnie, wszystko mam przy sobie :-)”.

Kiedyś jeden z moich klientów tak się palił na wydanie samochodu, że jak tylko zarejestrował to przyjechał do salonu, o 9-tej rano. Mówię do niego, że jeszcze serwis robi przegląd, musimy go umyć i przygotować, poza tym umawialiśmy się o 14.00. – Nic nie szkodzi Panie Maćku, poczekam spokojnie, już nie mogłem wysiedzieć w domu. Panie Krzysztofie … Tak??? Widać, że się Pan strasznie śpieszył po samochód 🙂 -Dlaczego? -Bo ma Pan spodnie od piżamy 🙂 To były jaja, facet przyjechał po odbiór w wypastowanych, eleganckich lakierkach, marynarce, koszuli i – pasiastych, szerokich spodniach od piżamy 🙂 Uśmialiśmy się razem, klient pojechał do domu zmienić spodnie. Dziś kupuje nadal u mnie samochody i zawsze mówi, że to przez te spodnie i moją reakcję 🙂

Miałem jeszcze klienta, który przyjechał odbierać samochód w garniturze i pantoflach 🙂

MrVintage-Espadryle-21

Najlepsza była Pani, która chyba w 2003 roku kupiła u mnie Toyotę Yaris 🙂 Wakacje, piekielne słońce. Pani Krysia wchodzi do salonu z tablicami. Kupiła samochód z automatem, wcześniej jeździła tylko z manualną skrzynią biegów. Wydanie, objaśnienie samochodu, propozycja jazdy próbnej. Pani Krystyna chce jechać już swoim nowym samochodem. OK jedziemy, co chwilę próbuje wciskać sprzęgło, stajemy dęba w momencie jak lewa noga trafia na hamulec… Generalnie moc wrażeń. Wracamy do salonu, Pani mówi że z tego wrażenia musi skorzystać z toalety. Zapraszam. Jak wyszła z WC to nie wiedziałem gdzie mam się schować 🙂 Śmiać się nie wypadało, ale ciężko było wytrzymać 🙂 Pani Krystyna wyszła uśmiechnięta, już z daleka dziękowała za miłą obsługę i…. nie miała spódnicy 🙂 Wyobrażacie sobie kobietę w koszuli i w samej bieliźnie ??? Szok 🙂

k22_bialy_h

Jak się zorientowała, to pobiegła do łazienki i uciekła z salonu. Dzwoniłem później, ale już nie odbierała telefonu. Na drugi dzień przyjechał mąż, który w jej imieniu chciał podpisać protokół odbioru samochodu, Pani Krysia siedziała w samochodzie na parkingu, wstydziła się wejść. W końcu udało mi się ją przekonać, podpisała odbiór, odebrała kwiaty i szampana. Trzy lata temu poszła kupić kolejną Toyotę, jak się dowiedziała że pracuję w Mercedesie, przyjechała do mnie i kupiła A-klasę i już całkiem swobodnie wspominała to „wyjście smoka” z łazienki 🙂

Tak, mam ciekawą pracę, zdarzają się różne śmieszne sytuacje, o wszystkich pewnie nie napiszę 🙂 Ale są też tragiczne, takie szybkie wydania z jeszcze szybszym powrotem, ale o nich kiedy indziej 🙂 Maciek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarze “Śmieszne wydania samochodów :-)”